XXVI Warsztaty Biologii Ewolucyjnej
Wojciech Borkowski i Paweł Poręba
22.III.2003
2
Wojciech Borkowski
Po krótkiej przerwie Marcin Zych z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego przedstawił swoje badania nad strategiami reprodukcyjnymi barszczu - Heracleum sphondylium. Ta pospolita w europie roślina z rodziny Apiaceae występuje w dwóch odmianach barwnych - jednej kwitnącej na biało, niekiedy z odcieniem różowym, i kwitnącej na żółtozielono, określanej jako Heracleum sibirucum lub Heracleum sphondylium ssp. sibiricum. Prelegent postawił hipotezę, że to zróżnicowanie barwne musi mieć związek z różnymi preferencjami co do gatunków zapylaczy i przedstawił efekty swoich dwuletnich obserwacji. Zaprezentował wyniki wskazujące, że skład gatunkowy owadów odwiedzających kwiaty w fazie męskiej nie różni się znacząco u obu form, za to w fazie żeńskiej kwiaty jednego podgatunku są preferowane przez muchówki, a drugiego przez chrząszcze. Ponadto nawiązał do swoich badań systematycznych rodzaju Heracleum i nieskuteczności metod molekularnych w tym przypadku.
Po przerwie pozostali jeszcze uczestnicy warsztatów odbyli gorącą dyskusję.
Paweł Poręba
Zdominowana była przez J. Dzika, K. Spalika, oraz kilka osób niby z poza branży. Np. inżyniera Gecowa, który notabene zadziwiał swobodą w poruszaniu się po biologicznych tematach...
Ogólnie - rozważane były głównie wątki z wykładu Dzika, trochę na temat źródeł symetrii i ewolucji symetrii u organizmów żywych, sporo o wielokomórkowości.
Krzysztof Spalik postawił ciekawy problem, chyba niezbyt dobrze zrozumiany przez wielu dyskutantów, a moim zdaniem ciekawy: czemu prawdziwa złożona wielokomórkowość wyewoluowała tylko u blisko spokrewnionych eukariontów, należących do tzw. korony eukariontów. Rzecz w tym, że bardziej złożona wielokomórkowość powstawała wielokrotnie, może nawet dziesiątki razy, na przestrzeni dość długiego czasu, ale tylko w grupach blisko ze sobą spokrewnionych eukariontów. Oczywiście przy takim spojrzeniu trzeba czasem dość wyrafinowane plechy sinic uznać za niezłożoną wielokomórkowość... Ale chyba faktycznie jest poważna różnica pomiędzy komplikacją plech sinic a choćby krasnorostami czy brunatnicami... Pozostaje więc pytanie - czy istnieje jakaś preadaptacja która umożliwiła taki rozwój wielokomórkowości. Oczywiście nie chodzi tu o stwierdzenie, że dopiero eukarionty miały dość złożone struktury genetyczne żeby pomieścić odpowiednią ilość informacji potrzebną do sterowania złożonym wielokomórkowym organizmem, bo wiele grup protistów, które nigdy nie wytworzyły wielokomórkowości, też miało bardzo pojemne genomy.
Poza tym silna grupa inżynierów i fizyków wyartykułowała stwierdzenie, że warto spojrzeć na organizmy żywe przez optykę algorytmiki, inżynierii czy równań różniczkowych. Moim zdaniem to, co powiedzieli, nie było niczym specjalnie nowym ani odkrywczym, ale to może moje zboczenie, bo ja tak już patrzę na biologię ;). Po takich wypowiedziach ktoś wyraził się, że zapewne nie uda się nam jeszcze bardzo długo, a może i nigdy rozgryźć "przepisu na organizm". Że będziemy odkrywać kolejne drobne przyczynki, jakieś fragmenty oddziaływań genów i morfogenów w ontogenezie, ale nie uda się tego zebrać w spójną całość, bo zagadnienie jest zbyt złożone. Ja bym nie był tak pesymistyczny. Jeśli spojrzeć od strony ogólnego, popularnego spojrzenia na zagadnienia złożoności, faktycznie mogłoby się tak wydawać. Już w bardzo prostych zagadnieniach nieliniowych często rozwija się nieprzewidywalny chaos ... Ale przecież trzeba zwrócić uwagę na fakt, że organizm żywy NIE MOŻE być chaotyczny. Nieliniowe procesy sterowania rozwojem organizmu NIE MOGĄ dawać zupełnie chaotycznego wyniku. Przeciwnie - ewoluowały takie procesy które są stosunkowo ODPORNE na zaburzenia. Jeszcze u tak prostego Caenorhabditis usunięcie jednej komórki może zaburzyć rozwój całego organizmu, ale usunięcie jednej komórki z płodu ludzkiego będzie miało znikomy wpływ na całość... Tak więc - nie należy się bać matematycznej złożoności i nieprzewidywalności struktur nieliniowych. Rozwój organizmu zwierzęcia w ogólności JEST przewidywalny i NIE jest chaotyczny, choć niektóre elementy mogą takie być. Chaotyczny może być układ linii papilarnych. Ale nie umiejscowienie głowy czy palców... Co oczywiście nie znaczy, że blisko nam do odtworzenia i zrozumienia zaszytego w genach przepisu na człowieka...
[1] Zainteresowanym możemy też polecić artykuł w "Świecie Nauki" 02.2003 pt. "Skamieniałości najstarszych zwierząt"
|