Ewolucja i filozofia
John Wilkins
tłumaczył Artur Zawłocki
tekst z archiwum Talk.Origins
10.I.2003
2
Według Kuhna, nie można porównywać "stopnia naukowości" różnych teorii, bo każda całościowa teoria (ang. global theory) niesie ze sobą własne metody oceny faktów. Przejście od jednej całościowej teorii do innej przypomina raczej nawrócenie niż racjonalną decyzję. Nauka zmienia się tylko wtedy, gdy stara teoria nie radzi sobie z pewną liczbą "anomalii" i przechodzi kryzys.
W takiej chwili społeczność naukowa zachowuje się jak ktoś przypatrujący się rysunkowi, który można interpretować na dwa różne sposoby (tak jak ten znany obrazek ze starą wiedźmą i dziewczyną) i przeskakuje od jednego punktu widzenia do drugiego -- Kuhn nazywa to "zmianą paradygmatu" (ang. paradigm shift). Nauka przechodzi rewolucje i jedynym sposobem na stwierdzenie, czy coś jest naukowe jest przypatrzenie się, czym akurat zajmują się naukowcy (to rozumowanie zawiera oczywiste błędne koło7). Taki pogląd był bardzo popularny w nastawionych relatywistycznie latach sześćdziesiątych, ale wkrótce pojawiły się pewne poważne trudności. Po pierwsze, nikt nie potrafił wskazać śladów radykalnych rewolucji naukowych w zapisie historycznym. Nawet Galileusz i Newton okazali się raczej rewizjonistami niż rewolucjonistami.
Następnie, pojęcie "paradygmatu" zaczęło być używane wobec każdej nowej teorii, która wywierała wpływ na jakąś dziedzinę nauki (czyli do każdej teorii w ogóle). Ostatecznie okazało się oczywiste, że choć Kuhn poczynił wiele interesujących obserwacji, proponowany przez niego uniwersalny "cykl życia" teorii naukowej nie istnieje. Samo pojęcie "paradygmatu" było atakowane jako zbyt niejasne [Masterman 1970], co doprowadziło Kuhna do porzucenia go na rzecz bardziej konkretnych terminów, takich jak "macierz dyscyplinarna" (ang. disciplinary matrix) i "wzorzec" (ang. exemplar) [Kuhn 1970, 1972].
Przyjaciel Kuhna, Paul Feyerabend [1970a, 1970b, 1975] wywołał jeszcze większe zamieszenie twierdząc, że nie istnieje nic, co możnaby nazwać ,,metodą naukową'' i czego istnienie, w sensie filozoficznym, postulował Kuhn. Feyerabend utrzymyłał, że metody ograniczone są do wąskich dyscyplin, i że naukowcy mogą dowolnie używać narzędzi astrologii czy numerologii, o ile przynosi to efekty. Kibicował nawet wczesnemu kreacjonizmowi.
Te poglądy to skrajny przykład podejścia, zgodnie z którym nauką jest to, co robią naukowcy - Feyerabend pozwalał naukowcom robić wszystko to, na co mają ochotę, i nazywać to nauką. Oponentem Feyerabenda był Imre Lakatos [1970], który uważał naukę za historyczny ciąg programów badawczych.
Dopóki przynosiły one rezultaty i pozwalały na posuwanie się od jednego problemu do następnych, zasługiwały na miano "generujących" (ang. generating), w przeciwnym przypadku były "degenerujące". Według Lakatosa, program badawczy to "rdzeń" złożony z względnie odpornych na rewizję teorii, podczas gdy teorie pomocnicze są często modyfikowane lub porzucane. Wszyscy trzej filozofowie zgadzali się co do jednego - w przeciwieństwie do Poppera uważali, że nie można wskazać dokładnej granicy dzielącej "racjonalną" naukę od "nieracjonalnej" nie-nauki. Lakatos sformułował tezę Duhema-Quine'a: żadna teoria nie podlega falsyfikacji, jeśli tylko zgodzimy się wprowadzić odpowiednie niewielkie zmiany w teoretycznych podstawach danej dziedziny. Wynik najnowszego eksperymentu nie pasuje do naszej ulubionej teorii grawitacji? To efekt błednego działania przyrządów, wpływ jakiegoś czynnika na przebieg obserwacji, przejaw istnienia nieznanego dotąd procesu lub wada którejś z wielu pomocniczych teorii używanych przy interpretacji wyników. Co ważniejsze, wszystkie z tych tłumaczeń są stosowane - każde z nich jest racjonalne z punktu widzenia dobrej praktyki naukowej. Na tym etapie pozytywizm jest już nieodwracalnie martwy. Na czym więc polega różnica między nauką a nie-nauką? Do wyboru mamy kilka zgodnych ze sobą alternatyw. Według pragmatyzmu, jedynej filozofii, która narodziła się w Ameryce, prawdziwość lub wartość stwierdzenia, takiego jak teoria czy hipoteza, zależy od praktycznych efektów jego użycia.
Pragmatycy uważają, że naukowość to etykieta nadawana teoriom, których przewidywania zostały potwierdzone przez eksperymenty i których stosowanie daje praktyczne efekty, takim jak na przykład teoria dotycząca nowotworów, pozwalająca opracować skuteczniejszą terapię. Postęp w nauce polega na gromadzeniu takich właśnie praktycznych teorii [Laudan 1977].
Realiści twierdzą, że o naukowości teorii decyduje jej przydatność w efektywnym modelowaniu rzeczywistości, co stało się podstawą koncepcji semantycznego pochodzenia teorii naukowych (ang. Semantic Conception of Theories) [Suppe 1977, 1989; Ereshevsky 1991 krytykuje to podejście].
Zgodnie z tym, nauka służy opracowywaniu efektywnych modeli, a jeśli model spełnia kryteria Lakatosa dla generatywnych programów badawczych, uznaje się go za adekwatny i prawdziwy. W filozofii nauki pojawia się też nurt socjologiczny, i to prowadzący w różnych kierunkach - albo w stronę całkowitego relatywizmu (nauka to coś, co naukowcy tworzą z przyczyn natury socjologicznej) albo w stronę pragmatyzmu i realizmu, wiążąc się z poglądem o doniosłości i unikalności nauki (por. np. Hull [1988]).
|