Kreacjonizm z lotu ptaka
Karol Sabath
10.III.2003
4
W podsumowaniu Morris sięga do kolejnej "żelaznej sztuczki" kreacjonistów, posługując się następującym rozumowaniem:
przejście od dinozaurów do ptaków jest blokowane przez wiele dużych przeszkód, nie tylko wykształceniem skrzydeł. Jest jeszcze gorzej, ponieważ aby dokonać tego przejścia, większość jeśli nie wszystkie określone cechy muszą być osiągnięte jednocześnie. Wszystkie one muszą być obecne albo żaden z nich nie będzie spełniał swego właściwego celu.
Jak widzieliśmy, każda z "wielu dużych przeszkód" została rozdmuchana przez Morrisa poza granice rzetelnej argumentacji.
Teraz jednak, kiedy odbiorca został zasypany litanią przeszkód, dochodzi następny argument: nie dość, że do ewolucyjnego skutku (w tym przypadku powstania ptaków) potrzebne jest X (które jest nieosiągalne na drodze ewolucji na mocy rozumowania "nie da się latać bez X; żadne dzisiejsze gady nie mają X; zatem dinozaury też nie miały X; a więc nie mogły zacząć latać"), ale na dodatek potrzebne jest jeszcze X1, X2, X3 itd., a do tego wszystkie na raz.
Tak więc nawet jeśli uważny czytelnik, który nie spał na lekcjach biologii i śledzi popularnonaukowe doniesienia, przyłapie doktora Morrisa na tym, że "zapomniał" o tym, że bez X1 latają nietoperze, że X2 występuje u krokodyli, albo że znaleziono nielatającego dinozaura, który jednak miał X3, i tak zawsze zostanie kilka cech, które musiałyby się pojawić na raz, albo nici z ewolucji ptaków.
Ta sama wypróbowana logika (odwołująca się do skądinąd prawdziwej zasady, że iloczyn kilku mało prawdopodobnych zdarzeń jest jeszcze mniej prawdopodobny) służyła kreacjonistom do obalania wszelkich innych przejść ewolucyjnych (np. od ryb do czworonogów, od gadów do ssaków, od lądowych ssaków do wielorybów itp.). Za każdym razem kreacjoniści biorą formę prymitywną i mocno zaawansowaną, po czym starają się wmówić, że przejście między nimi jest nie do pomyślenia, bo wymagałoby niesłychanego zbiegu okoliczności (powstania naraz wielu "niezbędnych w nowym środowisku" cech).
Argumentacja ma największe pozory prawdopodobieństwa, jeśli między obiema formami występuje luka w zapisie kopalnym.
Jeśli jednak formy kopalne danej grupy zostaną lepiej poznane, nieodmiennie okazuje się wizją chybioną. Wbrew twierdzeniom Morrisa i innych kreacjonistów, nie ma żadnego powodu, by zestaw cech, który występuje u współczesnych ptaków (i ich ostatniego wspólnego przodka) musiał się pojawić jako komplet.
Przeciwnie, logika procesu ewolucji jako bricolage (klecenia z przypadkowo nadarzających się surowców podrzucanych przez mutacje) sugeruje, że przejścia ewolucyjne były rozłożone w czasie i dokonywały się etapami.
W przypadku pochodzenia ptaków (i cech z listy Morrisa) mamy następującą sekwencję: - przodkowie dinozaurów i krokodyli sprzed 250 mln lat (wczesny trias): w pełni dwukomorowe serce (warunek rozwoju stałocieplności), "krokodyli" mechanizm wentylacji płuc
- wczesne dinozaury sprzed 220 mln lat (późny trias) - pionowo ustawione kończyny tylne, kończyny przednie wolne, zaczyna się redukcja palców
- wczesne teropody sprzed 200 mln lat (wczesna jura) - prymitywne pióra pełniące funkcję izolacyjną (wskazując na podwyższony metabolizm - zaczątki stałocieplności)
- nielatające teropody jurajskie i kredowe (ok. 180-80 mln lat) - trójpalcowa ręka z kością półksiężycowatą nadgarstka umożliwiającą "składanie skrzydła", kość łonowa odchylająca się ku tyłowi jak u ptaków (np. u dromeozaurów i terizinozaurów), pióra ozdobne z chorągiewkami na kończynach i ogonie, kości puste w środku (z workami powietrznymi?)
- wczesne ptaki późnojurajskie i wczesnokredowe (ok. 150-100 mln lat): początkowo uzębione, z długim kostnym ogonem, trzy palce z pazurami na skrzydłach, później stopniowy zanik tych cech (w różnym tempie u różnych grup ptaków).
- cechy nie pozostawiające jednoznacznego śladu w zapisie kopalnym (np. szczegółowa budowa płuc czy tempo metabolizmu) mogły się ukształtować w dowolnym momencie mezozoiku; można się upierać, że welociraptor miał letargiczny metabolizm i wnętrzności żółwia, a można sobie wyobrażać teropoda z ptasimi wnętrznościami i metabolizmem.
Bez wehikułu czasu lub nowych sensacyjnych znalezisk z zachowanymi płucami trudno posługiwać się tym wątkiem jako solidnym argumentem...
Nawet uwzględniając znaną niekompletność zapisu kopalnego, zwłaszcza w przypadku tak delikatnych organizmów jak ptaki (znamy ok. 8000 gatunków ptaków współczesnych i żyjących w czasach historycznych, czyli w ostatnich tysiącach lat, natomiast z pierwszych 100 mln lat istnienia ptaków opisano zaledwie kilkadziesiąt gatunków, często reprezentowanych przez fragmentaryczne szczątki), wyraźnie widać, że cechy kojarzone dziś z ptakami pojawiały się kolejno, na różnych etapach ewolucji, i w dodatku podlegały stopniowym zmianom.
Morris pointuje sloganem, którego warianty kreacjoniści powtarzają uporczywie przy każdej okazji, by zapadł w podświadomość odbiorcy jako powszechnie znany truizm: opowieści ewolucjonistów nie pasują do faktów.
Czyje opowieści nie pasują do faktów, pozostawmy Drogiemu Czytelnikowi...
PS. Inne kreacjonistyczne ptasie plotki:
1) Zaawansowane ptaki starsze od praptaka (a) złe datowanie Liaoning,
(b) drzewiastość, nie drabiniastość ewolucji nie przekłada się na chronologię znalezisk. 2) Testowalność przewidywań - archeopteryks, tetrapteryks, genetyka, jaja elongatoolitowe
Więcej informacji o ideologii kreacjonistycznej i stosowanych przez jej wyznawców metodach propagandy: www.kreacjonizm.org.
|