ewolucja Artykuly

   wprowadzenie
   blog
   artykuły
      Teoria
      Biogeneza
      Filozofia
      Geologia
      Paleontologia
      Antropogeneza
      Genetyka
      Faktoidy
      Archiwum KS
      Behawior
      Modelowanie
   kreacjonizm
   e-WWWolucja
   forum
   literatura
   ludzie
   słowniczek
   varia
   mapa serwisu
   English info

szukaj w serwisie



  Słowa kluczowe: rekonstrukcje dinozaurow

Oko w oko z dinozaurem

wywiad z Martą Szubert    
18.X.2003    


Warsztat Marty Szubert oraz gotowe prace na wystawie w Muzeum Ewolucji PAN.


Wojciech Mikołuszko: Podobno inni artyści, których angażowano do przygotowywania rekonstrukcji pradawnych zwierząt z Krasiejowa, nie słuchali się wskazówek, próbowali tworzyć po swojemu...

Marta Szubert: Tacy już bywają artyści: maja własną wizję świata i są do niej przywiązani.


A Tobie, absolwentce Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych, nie żal swobody twórczej?

Ja wiem, do którego momentu muszę się podporzadkować. Szkielet zwierzęcia ma ustalone proporcje, masa mięśniowa z reguły również jest możliwa do naukowego ustalenia, zwykłe pazury nie mogą być ani zbyt duże ani za krótkie...To podstawy, które trzeba akceptować.


Czy taka praca daje satysfakcję?

Tak, mam wielką frajdę, gdy po licznych konsultacjach i pracy, która jest czasami zwyczajnie nużąca ( choćby przy przyklejaniu tysięcy małych łuseczek) nadchodzi moment, gdy widzę przed sobą to prehistoryczne zwierzę. To jak dziwne cofnięcie się w czasie. Miłe uczucie. Można siedzieć, patrzeć i rozmyślać czy rzeczywiście tak wyglądało , tak się poruszało itd.


Który etap rekonstrukcji jest najciekawszy?

Miło się maluje. Wtedy zwierząta zaczynają żyć. Fajnie jest wprawiać im oczy. Łatwiej się pracuje, gdy one same też już zaczynaja spoglądać we własnych sobie znanych kierunkach...


A najtrudniejszy?

Każde zwierzę można oczywiście postawić statycznie na czterech łapach, ale ja staram się uchwycić je w ruchu. Trzeba to rozstrzygnąć już na pierwszym etapie pracy, gdy się wyplata i spawa ich stalowe szkielety. to jest jak projekt, "druciany rysunek" ale jednocześnie zapadają ostateczne konstrukcyjne decyzje. To bardzo trudny moment.
Potem szkielet wypełniam pianą poliuretanową I wtedy pojawiają się różne niespodzianki. Zdarza się, że jednak źle przemyślałam sylwetkę i zwierzęciu brakuje "charakteru" właściwego dla jego gatunku albo po prostu przechyla się w jedną stronę bo ma źle wyważony punkt ciężkości.
Trudnym etapem jest też odtwarzanie skóry. Zwykle każdą z tysięcy łuseczek trzeba robić i przyklejać oddzielnie. A najgorzej, gdy wszystko jest już załuskowane i nagle okazuje się, że coś trzeba zmienić. Wtedy muszę wyrzucić cały fragment modelu i robić go od nowa.


Zdarzyło się tak?

Tak.Teratozaurowi zrobiłam na przykład za krótką szyję.
Nie pomagały żadne optyczne sztuczki,podcinanie, podmalowywanie i w końcu stało się jasne, że muszę mu po prostu odrąbać cały łeb, na nowo dokręcić druty i retuszować ślady tej troszkę zbrodniczej operacji...
Innym razem profesor Dzik doszedł do wniosku, że silezaury mają o centymetr za długie czaszki. Prace nad nimi były jednak już na tyle zaawansowane, że trzeba by było znów odcinać im łebki, przemieszczać uszy, odlepiać i na nowo przyklejać łuski, retuszować. Na szczęście profesor uznał, że moglibyśmy przemycić wersję silezaura z tą odrobinę dłuższą czaszką.






autorzy:      Katarzyna Adamala       Karol Sabath