Słowa kluczowe: rekonstrukcje dinozaurow
Oko w oko z dinozaurem
wywiad z Martą Szubert
18.X.2003
2
Ile czasu zajmuje robienie takich rekonstrukcji?
Na jedno większe zwierzę potrzebuję średnio 3-4 miesiące.
Czy dużo czasu poświęciłaś na studia ruchu, chodu, mięśni współczesnych zwierząt?
Nie mam rzetelnej wiedzy anatomicznej. W wielu kwestiach opieram się na zdaniu fachowców. Wnikliwie obserwuje zwierzęta, ich ruch, zachowania. Po raz pierwszy rekonstrukcję dinozaura robiłam w latach 90 dla Państwowego Instytutu Geologicznego. Był to opierzony dilofozaur. Wówczas zupełnie nie czułam anatomii tego zwierzęcia. Monitorujacy moja pracę paleontolodzy mówili: "słuchaj, on nie może mieć tak wygietej szyi, nie może mieć takich łap, nie może tak biec, bo w tej chwili to jest ssak, jakaś krowa czy koń, ale nie dinozaur". To było jak błądzenie poomacku w ciemności a jednocześnie przypominało przyspieszony kurs wiedzy o dinozaurzej anatomii - kompletnie różnej od ssaków. Byłam zła. Potykałam się o kolejne przeszkody ale jakoś ostatecznie wprowadziliśmy dilofozaura w zadowalajacej nas wersji w muzealne progi PIG-u.
Jak to się stało, że zajęłaś się robieniem rekonstrukcji?
Świat zwierzęcy zawsze był i jest dla mnie ważny i inspirujący. Kiedyś dla własnej przyjemności, przygotowałam rekonstrukcję głowy nosorożca włochatego. Zrobiłam mu zdjęcie i zaniosłam do redakcji "Zwierzaków". Opublikowali. Jeden z pracowników Państwowego Instytutu Geologicznego kupił potem to czasopismo. Gdy szukali kogoś, kto by zrobił rekonstrukcję dilofozaura, ktoś przypomniał sobie zdjęcie nosorożca. Tak mnie odnaleziono i tak dilofozaur przetarł mi dinozaurzy szlak aż po ostatnie rekonstrukcje z Krasiejowa. Ale wciąż pozostaje przy zdaniu, że rekonstruowanie dinozaurów jest trudniejsze. Jednak ssaki są mi bliższe. Kiedyś chciałabym zrobić rekonstrukcję całego nosorożca włochatego. Nawet z czysto rzeźbiarskiego punktu widzenia jest to bardzo piękne zwierzę o kapitalnej, intrygującej bryle.
Robisz jeszcze jakieś inne rzeźby?
Próbuję bawić się w odtwarzanie zwierząt, które nigdy nie istniały na Ziemi: gryfów, harpi, syren. Mam już fragmenty takich rzeźb w domu. Na razie jednak dziwnie to wygląda. Z naukowego punktu widzenia z ich anatomią jest zdecydowanie coś nie tak. Ale mimo smutnego przeczucia, ze te zwierzęce hybrydy nie miały chyba jednak racji bytu, w tej pracy mogę już pozwolić sobie na niczym nieskrepowaną swobodę twórczą.
Z Martą Szubert rozmawiał Wojciech Mikołuszko.
Warsztat Marty oraz gotowe prace na wystawie w Muzeum Ewolucji PAN.
|