Słowa kluczowe: antropogeneza, powstanie czlowieka, ewolucja
Jedność gatunku ludzkiego
Katarzyna Adamala, Karol Sabath
28.I.2005
Często pod adresem teorii ewolucji pojawiają się zarzuty oparte na sfałszowanych danych, poprzekręcanych faktach czy wynikające z błędnego zrozumienia niektórych aspektów teorii. Publikujemy odpowiedzi na niektóre pytania i prowokacje.
Cytowane (oznaczone ">") fragmenty pochodzą z postów na grupie pl.sci.biologia
> antropolodzy niemal jednomyślnie uważali ze
> australopiteki były naszymi ewolucyjnymi przodkami.
>Choć byli i tacy którzy twierdzili ze jest inaczej (a
> wśród nich
> wybitni uczeni tacy jak Solly Zuckermann znany anatom
> czy Charles Oxnard
Trzeba jednak przypomnieć, ze analizy Zuckermana (sprzed
półwiecza) i Oxnarda (sprzed 40 lat) były:
a) oparte na bardzo fragmentarycznym materiale (m.in. przed
odkryciem Lucy i innych okazów z dobrze zachowanym
szkieletem pozaczaszkowym);
b) wyniki zostały obalone przez liczne późniejsze analizy
(także z wykorzystaniem komputerów - i to lepszych niż w
latach 70. :-)) oparte na pełniejszym materiale;
c) niezbyt wiarygodne także ze względu na wewnętrzne
sprzeczności, a nie tylko odstawanie od wyników reszty
badaczy (np. Oxnardowi wyszło, że najbliższy ludziom był
ramapitek, a orangutanom siwapitek - podczas gdy
okazało się, ze są to synonimy tego samego rodzaju).
> Przedstawiano je jako chodzące na dwóch nogach
> małpoludy
Nawet Oxnard po odnalezieniu Lucy przestał podważać
dwunożność australopiteków.
> zapewniano ze potrafiły wytwarzać proste narzędzia
> budować szałasy a może
> nawet wykorzystywać ogień.
Brak danych pozwalających potwierdzić ani zaprzeczyć tym
tezom (zresztą szympansy także korzystają z obrobionych
przez siebie narzędzi, a goryle budują legowiska; ptaki tez
budują skomplikowane gniazda czy altanki - wiec gdyby się
okazało, ze np. australopiteki kleciły sobie schronienia,
albo na pewno nie kleciły, nic z tego specjalnie nie wynika
"filozoficznie", a jedynie faktograficznie)
> W Świecie Nauki (Grudzień 1994 nr:12 str:15)
> napisano ze za pomocą tomografii komputerowej
> przebadano czaszki
> kilku australopiteków w celu ustalenia kształtu i położenia ich
> blednikow.Stwierdzono ze przypominają one swoja budowa i
> kształtem te jakie występują u dzisiejszych małp
> człekokształtnych
> a nie takie jakie maja ludzie. Znakomicie nadawały się one do
> nadrzewnych akrobacji ale za to marnie do chodzenia na
> dwóch nogach.
Ale niedaleko błędnika jest otwór potyliczny, którego
położenie (podobnie jak budowa nóg) potwierdza dwunożność
australopiteków.
Nie wszystkie cechy adaptują się równocześnie i na zawołanie.
Np. nasze kręgosłupy do dziś nie przystosowały się w pełni
do dwunożności (stad wypadające dyski i różne schorzenia).
Nie znaczy to, ze nie chodzimy na dwóch nogach.
Widocznie u australopiteków nie doszło jeszcze do stosownych
mutacji dotyczących budowy błędnika.
Dobór musi "czekać", aż pojawi się wariant, który mógłby
"wylansować".
Skądinąd australopiteki spędzały jeszcze sporo czasu na
drzewach (np. nocując i chroniąc się przed drapieżnikami),
stad presja selekcyjna na modyfikacje błędnika pewnie nie
była zbyt silna.
Skądinąd, w kontekście rozważań kreacjonistycznych, warto
zauważyć, ze błędniki ludzi i australopiteków są w istocie
bardzo podobne - różnice są uchwytne na poziomie ilościowym
(w pewnych pomiarach kątowych), a nie jakościowym, a wiec
ewidentnie ludzki błędnik jest modyfikacja pierwotnego
wariantu, a nie całkowicie nowym i niezależnym narządem.
Różnice miedzy narządami równowagi u różnych gatunków
ssaków są mniejsze niż np. w kształcie pyska psów, których
pokrewieństw kreacjoniści jakoś nie kwestionują, choć
tez można je pomierzyć i pokazać, ze proporcje różnych kości
miedzy buldogiem a jamnikiem się różnią ilościowo i to bardziej
niż dowolne fragmenty szkieletu miedzy np. Homo/
Australopithecus/Kenyanthropus habilis (dla kreacjonistów zwykła
małpa, tyle ze ew. dwunożna) a Homo ergaster (dla kreacjonistów
normalny człowiek, tyle ze z mózgiem ciut większym niż u
goryla).
> pitekantropy (ludzie z Jawy) ,sinantropy (dawni ludzie z
> Chin),afrykanski Homo erectus, neandertalczycy
> i tak zwani archaiczni Homo sapiens mogli należeć do
> jednej prastarej wysoce zróżnicowanej morfologicznie i
> wymarłej rasy a nie do kilku odrębnych ludzkich gatunków.
Na pewno nie do jednej rasy, cokolwiek by miało znaczyć
pojecie "rasy" w dzisiejszej antropologii, a co najwyżej do
jednego gatunku.
Pojecie gatunku, zwłaszcza w paleontologii (i
paleoantropologii) jest jednak zawsze podatne na różne
interpretacje.
Zawsze są badacze, którzy uważają, ze należy domniemywać
duża zmienność wewnatrzpopulacyjna (wiekowa, geograficzna,
dymorfizm płciowy itp.) i w związku z tym scalać rozmaite
morfologiczne formy w nieliczne taksony (tacy taksonomowie
zwani są po angielsku "lumpers") oraz tacy, dla których nawet
drobne różnice uzasadniają powoływanie nowych taksonów
(tzw. "splitters").
Druga strategia jest wzmacniana przez pozamerytoryczne
względy (ustanowienie nowego taksonu jest bardziej prestiżowe,
medialne, zapewnia zapisanie na zawsze nazwiska autora w
annałach nomenklatury biologicznej itp.).
Stad w paleoantropologii splitterów nie brakowało, i prawie
każdemu znalezisku w I połowie XX wieku nadawano nowa
nazwę.
Dziś górę wziął nurt lumperski, i scalono rozmaite rodzaje
hominidów do paru, to samo zrobiono z gatunkami.
Trzeba jednak mieć świadomość, ze są to konwencje
nazewnicze bardziej niż realne zmiany poglądów na ewolucje
człowieka. Przełożenie nazw na realne gatunki jest bowiem
trudne z założenia.
Gatunki biologiczne to z definicji grupy osobników należących
do wspólnej puli genowej, czyli mogących dawać płodne
potomstwo. Nie wiadomo, czy neandertalka mogła by mieć
dziecko z chłopcem z Nariokotome (gdyby się spotkali mimo
półtora miliona lat różnicy w czasie i życia na różnych
kontynentach), ani czy to dziecko dałoby płodne potomstwo
z "archaicznym Homo sapiens".
Nawet gdyby tak było, to w przyrodzie są "dobre gatunki" (np.
lew i tygrys), które mogą np. w niewoli dawać mniej lub
bardziej płodne mieszance.
Izolacja rozrodcza narasta stopniowo w miarę specjacji (bywa
tak, ze gatunki się regularnie krzyżują, ale potomstwo jest
niepłodne, jak koń i osioł; mogą być nawet cale pseudogatunki
mieszańcowe odtwarzające się co roku z krzyżowania gatunków
macierzystych - jak nasze żaby zielone).
> Zgodne jest to wszystko z Dziejami Apostolskimi gdzie
> napisano ze :'Bóg z jednego pnia
> wyprowadzil wszystkie narody Ziemi' [mowa Pawła na
> areopagu].
A także z hipoteza Ewy mitochondrialnej i szerzej, z teoria
ewolucji, która zakłada, ze cala ludzkość pochodzi z jednego
pnia, wyodrębnionego z drzewa rodowego naczelnych...
Wskazywanie na pokrewieństwo ludzi miedzy sobą jest
wyważaniem otwartych drzwi.
Ciekawsze natomiast jest to (co dla Szawla/Pawła mogłoby
być zaskakujące, podobnie zresztą jak samo istnienie małp
człekokształtnych), ze niewiele odległej jesteśmy spokrewnieni
z bonobo, szympansami czy gorylami.
Te "więzy krwi" dotyczą zresztą także dosłownie krwi, np.
posiadania przez naszych małpich krewnych czynników grupowych
A, B, 0, Rh, itp.
Więcej o kreacjonizmie i metodach pseudonaukowej propagandy na stronie www.kreacjonizm.org
|