| |
Słowa kluczowe: fizyka, Biblia, ewolucjonizm, kreacjonizm, dowody ewolucji, Wszechświat
NOWA KREACJONISTYCZNA PSEUDOFIZYKA
Marcin Majchrzak
1.XI.2002
Tekst ten jest komentarzem do atrykułu Russela Humpreysa pt. "Widok odległych gwiazd w młodym Wszechświecie: nowa kreacjonistyczna kosmologia".
Kreacjoniści mieli przez długi czas problem, jak wytłumaczyć takie obserwacje, jak np. widok galaktyk. Przyczyna jest prosta: według Biblii świat został stworzony w ciągu sześciu dni, nie więcej niż 10 tyś lat temu.
Natomiast obserwacje astronomiczne wskazują, że rozmiary obserwowanego wszechświata sięgają kilkunastu miliardów lat świetlnych. Oznacza to, że światło z najdalszych obserwowanych krańców leciało do nas przez kilkanaście miliardów lat. Fakty wydawałyby się nie do pogodzenia z Biblią. Ale od czego ludzka pomysłowość! Na stronach Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego znajduje się artykuł Russella Humphreysa Widok odległych gwiazd w młodym Wszechświecie: nowa kreacjonistyczna kosmologia, w którym pokrótce zebrane jest omówienie starych koncepcji kosmologii kreacjonistycznych i m.in. biblijne uzasadnienie dlaczego są błędne. Artykuł z kolei promuje nową teorię kosmologiczną, która ma być zgodna z nauką, Biblią i opierać się tylko na jednym arbitralnym założeniu.
Nie mam zamiaru komentować tutaj całego artykułu, skupię się tylko na głównych jego filarach, przedstawionych w rozdziałach Wszechświat z punktem centralnym i Dylatacja czasu była większa w przeszłości. Podkreślenia w cytatach moje.
10 mld lat w jeden dzień
Pan Humpreys pisze:
Gdybyśmy znajdowali się na Ziemi w tym czwartym dniu, doświadczalibyśmy go, jak gdyby to był dzień o zwykłej długości. Gdybyśmy mogli widzieć z Ziemi, co wydarzyło się wówczas w kosmosie, zobaczylibyśmy procesy fizyczne zachodzące w czasie miliardów lat: galaktyki wirujące w szybkim tańcu, światło skierowujące się ku Ziemi itp.
Pan Humpreys nie zwraca uwagi na fakt, że wówczas do Ziemi dotarłoby w ciągu jednego dnia tyle światła i energii (we wszystkich zakresach), ile dociera przez około 10 mld lat! Z pobieżnych rachunków wychodzi, że przez całą dobę do Ziemi docierałoby promieniowanie o temperaturze co najmniej 3500°C... i to tylko z promieniowania reliktowego (przy dodatkowym założeniu, że temperatura tego promieniowania jest stała).
Ile to energii łatwo wyliczyć z prawa Stefana-Boltzmana. Do tego należałoby dodać jeszcze wypromieniowaną energię wszystkich gwiazd, kwazarów, pulsarów i energię wybuchu supernowych.
Problemy z rozumieniem grawitacji
Drugi błąd jest znacznie poważniejszy i ujawnia całą ignorancję pana Humpreysa w dziedzinie fizyki. W swoim "naukowym" artykule pisze:
Co więcej, implikuje ona również, że Ziemia, w kosmicznej skali odległości, znajduje się w pobliżu tego centrum. Mój naukowy artykuł pokazuje, że kiedy połączymy tę ideę z ogólną teorią względności Einsteina i uruchomimy obliczenia matematyczne, w rezultacie uzyskamy zupełnie inny rodzaj kosmosu - kosmos, w którym czas biegnie z różną prędkością w różnych miejscach!
(...) Kiedy Wszechświat posiada centrum, musi istnieć w wielkiej skali siła grawitacyjnej skierowana do tego centrum. Oznacza to, że gdybyśmy znaleźli się daleko w przestrzeni międzygalaktycznej, powinna tam istnieć wypadkowa grawitacyjna siła przyciągająca nas do tego centrum, ponieważ więcej galaktyk znajdowałoby po tej stronie co centrum niż w jakimkolwiek innym kierunku. Siła ta jest bardzo słaba, ale efekt jej akumulacji ze wszystkich kierunków kosmosu jest w stanie spowodować, żeby zegar w centrum biegł wolniej niż zegar oddalony od tego centrum. Efekt ten, nazywany grawitacyjną dylatacją czasu, został nie tylko wywnioskowany przez Einsteina, ale został również wielokrotnie doświadczalnie zaobserwowany i to z dużą dokładnością.
(...)
Dla danej ilości materii we Wszechświecie wielkość dylatacji czasu będzie coraz większa w miarę, jak będziemy skupiać materię w coraz mniejszym promieniu. Powodem tego jest to, że mały rozmiar zwiększa siłę grawitacyjną. Gdyby promień Wszechświata w pewnej chwili czasu w przeszłości był przynajmniej 50 razy mniejszy niż dzisiaj, to jak pokazują równania, zegar w pobliżu centrum niemal by się zatrzymał!
Jest to ogromna bzdura! Siła grawitacji jest wielkością wektorową i kumulowanie się nie jest dodawaniem się arytmetycznym lecz geometrycznym. Dodawanie sił jest dodawaniem wektorów. A jak się dodaje wektory powinien wiedzieć każdy, kto skończył podstawówkę. Ale widać nie każdy wie, a mimo to zabiera się za tworzenie nowych teorii kosmologicznych.
Przy dodawaniu geometrycznym w pobliżu "centrum" Wszechświata (tam, gdzie niby ma znajdować się Ziemia) natężenie pola grawitacyjnego byłoby zerowe (ściślej: bardzo bliskie zeru) więc zegar by się nie zatrzymał, lecz chodziłby zwyczajnie, bez żadnych efektów dylatacyjnych. Więcej: zwalnienie zegara byłoby obserwowalne się w miarę oddalania się od centrum ku krawędziom, więc efekt powinien być dokładnie odwrotny: kiedy na Ziemi mija doba, w kosmosie mija zaledwie kilka(naście) godzin.
Więcej informacji o ideologii kreacjonistycznej i stosowanych przez jej wyznawców metodach propagandy: www.kreacjonizm.org.
|