ewolucja Artykuly

   wprowadzenie
   blog
   artykuły
      Teoria
      Biogeneza
      Filozofia
      Geologia
      Paleontologia
      Antropogeneza
      Genetyka
      Faktoidy
      Archiwum KS
      Behawior
      Modelowanie
   kreacjonizm
   e-WWWolucja
   forum
   literatura
   ludzie
   słowniczek
   varia
   mapa serwisu
   English info

szukaj w serwisie



  Słowa kluczowe: datowanie, ewolucjonizm, kreacjonizm, dowody ewolucji, Wszechświat

Ile warte są argumenty zwolenników młodej Ziemi?

Dave E. Matson   
tłumaczył Arkadiusz Kabała    
tekst z archiwum Talk.Origins    
20.IX.2004    
 2  


"Dowód" nr 1 - Słońce kurczy się w tempie pięciu stóp na godzinę, co ogranicza wiek relacji Słońce-Ziemia poniżej 5 milionów lat.

1. Argument kurczącego się Słońca zawiera dwa błędy. Zdecydowanie najgorsze, jest założenie, iż skoro Słońce kurczy się dzisiaj, to kurczyło się zawsze! Przypomina to trochę oglądanie odpływu i wnioskowanie na tej podstawie, iż poziom wody musi opadać w takim samym tempie, odkąd powstała Ziemia. A zatem, ekstrapolując wstecz, większość lądu musiała znajdować się pod wodą ledwie kilka tygodni temu! Skoro dokładne badanie nie wykazuje śladów takiej powodzi, Ziemia nie może być starsza niż kilka tygodni!

Oczywiście nie możemy rozciągać tempa na chybił trafił. Powinniśmy co nieco wiedzieć o badanym układzie. Przypływy przychodzą i odchodzą. Nikt obeznany z tematem nie będzie zakładał, iż tempo odpływu wody jest stałe w skali tygodni! Tak samo oczywiste jest, przynajmniej dla specjalistów, iż nasze Słońce nie mogło się stale kurczyć, przez miliony lat, jak to opisują kreacjoniści.
Takie podejście kompletnie ignoruje znane siły, działające wewnątrz Słońca. Nieskończenie bardziej prawdopodobniejsza jest możliwość, iż nasze Słońce może przechodzić krótkie okresy kurczenia się i ekspansji - rodzaj oscylacji. W rzeczy samej, niektórzy naukowcy uważają, iż może istnieć osiemdziesięciodniowy cykl nieznacznego kurczenia się i rozszerzania.

W czasach formowania się naszej gwiazdy, zanim jądro Słońca rozgrzało się i zgęstniało na tyle, by zainicjować proces fuzji termojądrowej, co powstrzymało grawitacyjne zapadanie się, Słońce przeszło przez długotrwałą fazę kurczenia się. Za miliardy lat wyczerpanie się słonecznego wodoru zakłóci wewnętrzną równowagę gwiazdy i Słońce ponownie przejdzie długoterminowe przemiany. Lecz nie ma to nic wspólnego z powyższym argumentem z kurczenia się Słońca, próbującym udowodnić, iż Układ Słoneczny ma mniej niż 5 milionów lat.

Podsumowując nasz pierwszy punkt, argument z kurczącego się Słońca opiera się wyłącznie na naiwnym przedłużeniu tempa zmian zmierzonego w relatywnie krótkim okresie czasu. Takie gafy zdarzają się w interpretacjach eksperymentów czy obserwacji na poziomie szkoły średniej.

Ta naiwna ekstrapolacja został wsparta śmiałą tezą ad hoc, że nasze Słońce w rzeczywistości czerpie swoją energię wyłącznie z zapadania grawitacyjnego! Trwający proces zapaści grawitacyjnej, zwany kurczeniem się Helmholtza (lub Kelvina-Helmholtza) był najlepszym pomysłem, do jakiego doszli naukowcy w czasach sprzed odkrycia fuzji termojądrowej. Ciepło, uwolnione z ogromnej ilości opadającej (do jądra - przyp. tłum.) materii mogło być wystarczające by pobudzić Słońce do świecenia. Wtedy odkryto proces fuzji.
Odkrycie to (wraz z uświadomieniem sobie, iż jądro Słońca ma wystarczającą gęstość i temperaturę by zainicjować i podtrzymać fuzję jądrową) sprawiło, iż od lat 30. zeszłego wieku to właśnie reakcje termojądrowe uważa się za źródło energii słonecznej. Fuzja termojądrowa szybko wstrzymałaby kurczenie się Helmholtza. Ten argument ad hoc nie tylko całkowicie przemilcza dorobek ostatnich sześćdziesięciu lat rozwoju nauki o Słońcu, ale także ignoruje bogate świadectwa zmian pradawnego klimatu (o wiele większe Słońce wywarłoby zauważalny wpływ na klimacie w niedawnej geologicznej przeszłości). Kreacjoniści stają w obronie teorii kurczenia się Helmholtza, argumentując, iż ich idea wyklucza istnienie przeszłych epok geologicznych.
Prawda jest dokładnie odwrotna! Dowody na istnienie w starożytności klimatów, odmiennych niż obecny, trwających miliony lat, są powszechne i dobrze udokumentowane, co wyklucza wykorzystanie ad hoc tezy o Helmholtzowskim kurczeniu się Słońca.

Howard J. Van Till w Science Held Hostage (Nauka zakładnikiem) wykazuje także, iż kurczenie się o pięć stóp (ponad 1,5 m) na godzinę jest stukrotnie szybsze niż cokolwiek, z czym mogłoby sobie poradzić kurczenie się Helmholtza! Ktoś mógłby przypisać takie tempo jedynie zewnętrznym powłokom Słońca, lecz to prawdopodobnie nie dałoby dość energii, by wytłumaczyć jasność Słońca.
Obecna jasność Słońca, jak wynika z własnych obliczeń Helmholtza, byłaby konsekwencją zapadania trwającego 25 milionów lat, dla Słońca o średnicy początkowej przekraczającej promień orbity Ziemi. Kreacjonistyczni "naukowcy" odcięli sobie swoje młodoziemskie nosy, byle tylko mieć cokolwiek do rzucenia w nas, ewolucjonistów! Było to straszliwe poświęcenie, zważywszy, iż kompletnie minęli się z celem.

Gafa numer dwa to nieuzasadnione założenie, iż tempo kurczenia się, według doniesień Eddiego i Boornaziana (por. niżej), to niezaprzeczalny fakt. Daleko mu do tego! Tempo kurczenia się było opublikowane jako abstrakt roboczej tezy do dalszej dyskusji, a nie jako dopracowany artykuł.
Niemniej pewni kreacjoniści rzucili się na to, jakby to był Święty Graal. Wkrótce wyszły na jaw poważne wady w metodologii, i same dane od tego czasu zostały zdyskredytowane; pełny opis tychże badań nigdy nie został opublikowany. Pouczające jest spostrzeżenie, jak kreacjonistyczni autorzy uczepili się jednego punktu, choć już w tym czasie (lub wkrótce potem) kilka innych badań umożliwiło wyciągnięcie zupełnie innych wniosków.

Niektórzy kreacjoniści, tacy jak Walter Brown, próbowali tchnąć nowe życie w powyższy argument poprzez przytaczanie dodatkowych źródeł - na próżno. W przypadku Browna, dwa z trzech zaoferowanych przez niego źródeł były przestarzałe, zaś trzecie wręcz podkopywało jego teorię! W odpowiedzi na zarzuty Lipparda z 1990 roku, Walter Brown nie przedstawił nowych badań na poparcie swego "odczucia", że Słońce nieznacznie, lecz trwale się kurczy.

W polemice z Lippardem Brown zastosował unik w postaci problemu brakujących neutrin, daremnie próbując obrócić dowody na swoją korzyść. (Neutrina to subatomowe cząstki, pozbawione ładunku elektrycznego i obdarzone niewielką lub zerową masą. Są one ważne jako wyliczony produkt uboczny fuzji termojądrowej, zachodzącej wewnątrz Słońca. Ogromna większość neutrin bez trudu przenika przez Ziemię na wylot, co sprawia, że trudno je wykryć.) Brown musi udowodnić, że "brak" neutrin wynika z niższej intensywności fuzji termojądrowej, i że obecny poziom produkcji energii słonecznej ma swoje źródło, w większej części, w zapaści grawitacyjnej (długotrwała zapaść grawitacyjna Słońca jest niemożliwa, gdy rozpocznie się fuzja termojądrowa.
Kreacjonista może się spierać o to czy współistnienie fuzji jądrowej oraz kurczenia się Helmholtza oznacza, iż młode Słońce jest na drodze do osiągnięcia stanu równowagi. Jednak byłby to twardy orzech do zgryzienia wymagający wykluczenia oscylacji średnicy Słońca i innych zjawisk, nie związanych z prawdziwym kurczeniem się Helmholtza. Stąd próba podkopania procesu fuzji termojądrowej przez Browna na drodze problemu brakujących neutrin).

Choć istnieje kilka możliwych rozwiązań problemu brakujących neutrin, scenariusz Browna jest mocno przesadzony. Nawet gdyby udowodniono, iż istnieje poważny niedobór intensywności słonecznej fuzji termojądrowej, odpowiadający za niską liczebność neutrin, Brown wciąż musiałby udowodnić, że taka sytuacja jest trwała. Może to być okresowa usterka, lub nawet część jakiegoś złożonego cyklu. Zatem każda próba wykorzystania problemu brakujących neutrin do wsparcia argumentu kurczącego się Słońca jest obecnie całkowicie chybiona. Co więcej, przywoływanie kurczenia się Helmholtza zamiast fuzji termojądrowej prowadzi do wszystkich sygnalizowanych wyżej problemów.

Astronomowie John Eddy i Aram Boornazian przedstawili w 1979 roku swoją pracę i opublikowali jej streszczenie: "Secular Decrease in the Solar Diameter, 1836-1953" (Wiekowe zmniejszenie średnicy Słońca w latach 1836-1953). W kwietniu 1980 roku, w 82. numerze serii Impact wydawanej przez Institute for Creation Research, Russel Akridge podjął wątek ogłoszony w tym streszczeniu i naiwnie ekstrapolował tempo kurczenia się o 5 stóp na godzinę w nieskończoną przeszłość.
Ponieważ szybko prowadziło to do niemożliwej sytuacji, Ackridge wywnioskował, iż Ziemia jest o wiele młodsza niż 20 milionów lat. Wkrótce ruszyli do działania Walter Brown, Thomas Barnes, Henry Morris, Hilton Hinderliter, James Hanson i inni kreacjoniści, zaś argument kurczącego się Słońca stał się kreacjonistyczną legendą. Liczne badania nie znalazły żadnych dowodów na nieustanne kurczenie się Słońca.
Leslie Morrison, na przykład, w oparciu o obserwacje Edmunda Halleya z 1715 roku, wywnioskował, iż nie ma dowodów na kurczenie się Słońca. Jego odkrycie zostało opublikowane w styczniu 1988 roku, w 18 numerze Gemini (s. 6-8). Gemini jest oficjalnym czasopismem Królewskiego Obserwatorium w Greenwich.

Thomas Barnes, Walter Brown i Henry Morris wykorzystywali ten argument przez kilka lat po tym jak oryginalny raport Eddy'ego i Boornaziana został zdyskredytowany. Sądzę, że do wielu kreacjonistów ta wiadomość jeszcze nie dotarła. W swojej debacie z Dr. Paulem Hilpmanem, 15 czerwca 1992 roku w Sali Królewskiej Uniwersytetu Missouri, Dr. Hovind zastosował przestarzały argument kurczącego się Słońca.


Odcięta od korekcyjnego wpływu nieustannych specjalistycznych badań i ocen, społeczność kreacjonistów "naukowych" wciąż posługuje się tą nieuprawnioną ekstrapolacją zdyskredytowanego doniesienia jako "naukowym dowodem" na rzecz młodej Ziemi. (Van Till, 1986, s.17)

Powyższe zdanie, prawdziwe w roku 1986 zachowuje swą trafność także dziś, i pozostanie prawdziwe w nadchodzących latach. "Naukowy" kreacjonizm jak przysłowiowy struś żyje z głową schowaną w piasku; nie dysponuje skutecznymi mechanizmami wypleniania błędów.

H. Van Till (1988, s.47-65) w swym wybitnym opracowaniu pięknie przeciwstawia trzeźwą naukową ocenę odkryć Johna Eddy'ego i Arama Boornaziana (którzy wysunęłi tezę o kurczeniu się Słońca w literaturze naukowej) ze spekulatywnymi, pozbawionymi wszelkich zahamowań interpretacjami wysnutymi z nich przez kreacjonistów "naukowych".
Na s. 29-39 Van Till daje świetne pojęcie o tym, na czym polega naukowa kompetencja, rzetelność, i osąd. Po przeczytaniu tego fragmentu można łatwo zrozumieć, czemu kreacjoniści "naukowi" tak rzadko publikują na łamach recenzowanych czasopism naukowych.


     ~~> "Dowód" nr 1 - Słońce się kurczy
     ~~> "Dowód" nr 2 - Tempo akumulacji pyłu kosmicznego
     ~~> "Dowód" nr 3 - Istnienie komet krótkookresowych
     ~~> "Dowód" nr 4 - brak skamielin meteorytów
     ~~> "Dowód" nr 5 - Księżyc się oddala
     ~~> "Dowód" nr 6 - Księżyc zawiera nietrwałe izotopy
     ~~> "Dowód" nr 7 - Efekt Poyntinga-Robertsona
     ~~> "Dowód" nr 8 - Kurczenie się gromad gwiezdnych
     ~~> "Dowód" nr 9 - Pierścienie Saturna są niestabilne
     ~~> "Dowód" nr 10 - Jowisz oraz Saturn gwałtownie stygną







autorzy:      Katarzyna Adamala       Karol Sabath