ewolucja Artykuly

   wprowadzenie
   blog
   artykuły
      Teoria
      Biogeneza
      Filozofia
      Geologia
      Paleontologia
      Antropogeneza
      Genetyka
      Faktoidy
      Archiwum KS
      Behawior
      Modelowanie
   kreacjonizm
   e-WWWolucja
   forum
   literatura
   ludzie
   słowniczek
   varia
   mapa serwisu
   English info

szukaj w serwisie



Słowa kluczowe: datowanie, ewolucjonizm, kreacjonizm, dowody ewolucji, Wszechświat

Ile warte są argumenty zwolenników młodej Ziemi?

Dave E. Matson   
tłumaczył Arkadiusz Kabała    
tekst z archiwum Talk.Origins    
10.X.2004    
 4  


Ponieważ wokół Ziemi orbituje obecnie niewiarygodna ilość kosmicznego śmiecia, współczesne szacowanie opadu pyłu stało się o wiele trudniejsze. Jednak wraz z odzyskaniem w 1990 roku satelity LDEF (Long Duration Exposure Facility), który spędził prawie sześć lat na orbicie, pojawiła się najlepsza z możliwych obecnie szansa na oszacowanie napływu pyłu kosmicznego.

W Science z 22 października 1993 roku Stanley G. Love i Donald E. Brownlee (z Uniwersytetu Waszyngtońskiego) przedstawili analizę 761 małych kraterów uderzeniowych, znalezionych na niektórych płytkach ze stopu aluminium pochodzących z LDEF. Podczas pobytu satelity na orbicie ich powierzchnie cały czas były zwrócone w stronę przestrzeni kosmicznej. Jak wyjaśnił badacz, takie ustawienie doskonale pasowało do ich badań. Było stosunkowo osłonięte przed kosmicznymi śmieciami i wtórnych uderzeniami odłamków zderzeń z innymi częściami satelity, a przy tym ustawienie na zewnątrz pozwoliło opróbować wiele kierunków uderzeń z kosmosu, w miarę jak LDEF obiegał Ziemię.
(Sky & Telescope, marzec 1994: s. 13)

Artykuł wyjaśnia dalej, że wykrywane były cząstki rozmiarów zaledwie 10-9 grama. Love i Brownlee doszli do wniosku, że każdego roku Ziemia zbiera około 40 tysięcy ton (121 ton dziennie), co jest nieco wyższym wynikiem niż mniej bezpośrednie wyniki podane powyżej. Wyniki są "porównywalne do tempa oszacowanego z grubsza na podstawie długoterminowej akumulacji rzadkiego pierwiastka irydu w morskich osadach dennych i w lodach Antarktydy".

Zatem, najświeższe i prawdopodobnie najlepsze pomiary opadu pyłu znów obalają ten kreacjonistyczny argument. (Jak wiele uderzeń potrzeba, by wyautować cię z krainy kreacjonistów? Odpowiedź: Kto wie? Ich gra jest pozbawiona wszelkich reguł i sędziów). Podsumowując, konsensus naukowców, zrodzony w latach sześćdziesiątych, został potwierdzony przez liczne pomiary dokonane w minionym ćwierćwieczu.

Być może ciągłe przypominanie o przestarzałości danych dotarło w końcu do Henry'ego Morrisa. A jednak nie odrzucił on argumentu kosmicznego pyłu niczym gorącego ziemniaka, jak ktoś mógłby się spodziewać. Wręcz przeciwnie, jego kolejne wydanie Scientific Creationism (z 1985 roku) zawierało rozszerzone przypisy do Peterssona, sugerujące, że najświeższe źródła z NASA dały nawet wyższe wartości opadu pyłu! Czytelnik został odesłany do Meteor Orbits and Dust G. S. Hawkinsa, opublikowanego przez NASA w 1976. W ten sposób Morris pokazywał, że ma nienaganne źródło, o wiele świeższe niż wyniki Dohnanyiego!

Frank Lovell, podejrzewając, że lata bezpośrednich pomiarów w kosmosie (wspierane przez badania dna morskiego) nie mogą aż tak się mylić, czując pismo nosem, sprawdził podane źródło. Okazało się wtedy, że właściwa data to rok 1967! Cyfry zostały zamienione miejscami (Wheeler, 1987: 14-15). Co więcej, wartość przytaczane przez Morrisa (200 milionów ton pyłu rocznie) w ogóle nie pojawia się w cytowanym oryginalnym źródle! Były to kalkulacje, oparte na owym źródle, ale dokonane przez bezimiennego "fizyka kreacjonistę" i to z błędami! Niczego nie podejrzewający czytelnik mógł założyć, że podane wyniki mają oficjalne błogosławieństwo NASA. Astronom Larry W. Esposito wypowiedział kilka ostrych słów na temat tego niewiarygodnego fiaska Henry'ego Morrisa:

...praca jest błędnie zacytowana, przestarzała, pochodząca z nierecenzowanych materiałów sympozjalnych, oparta na mało wiarygodnych danych. Wyliczenia polegają na przemnożeniu niepowiązanych ze sobą liczb: ich iloczyn nie jest wiarygodnym oszacowaniem bieżącego tempa odkładania się pyłu kosmicznego.
(Wheeler, 1987: 15)

Wheeler i Lovell zostali wciągnięci w kolejną dziwną kreacjonistycznej opowieść o zamienionych cyfrach. Napisali list do religijnego czasopisma Concern, wydawanego w Louisville (Kentucky), krytykując artykuł, który wykorzystywał przestarzałe argumenty Peterssona dotyczące opadu pyłu kosmicznego. Concern opublikował ich list wraz z odpowiedzią autora oryginalnego artykułu. Autor twierdził, że Richard Bliss (członek Instytutu Badań Kreacjonistycznych, ICR) napisał do niego w liście co następuje:

Wygląda na to, że mamy szacowania odkładania się pyłu meteorytowego, oparte na różnorodnych założeniach, z łączną ilością dopływającego materiału meteorytowego w przedziale od 800 tys. do 1 x 106 ton dziennie. Można uzyskać te informacje z następującego źródła:

1. Space Handbook, Astronautics and its Applications R.W. Beucherina i zespołu Rand Corporation, Random House, NY 1959.

2. Nazarove, I.N. Rocket and Satellite Investigations of Meteors przedstawionego na piątym spotkaniu COMITE Speciale De I'annee Geophysique International, Moscow, August 1985. (Wheeler, 1987)


Pierwsze źródło było jeszcze bardziej przestarzałe niż Peterssona, lecz drugie było datowane na 1985 rok. Indagowany w tej sprawie, Bliss powiedział, że otrzymał te wyniki od Harolda Slushera, także z ICR. Kilka prób dotarcia do Slushera spełzło na niczym.

W końcu przyszło nam do głowy, że dane cytowane w tej wzmiance, podobnie jak u Morrisa, mogą być niewłaściwe. Międzynarodowy Rok Geofizyczny ("l'année Géophysique International") obchodzono w 1957-1958, i znalazłem w Nature [182: 294 (1958)] informację, że piąte spotkanie Komitetu Specjalnego odbyło się Moskwie w sierpniu i wrześniu 1958 roku, i że obejmowało także sympozjum na temat programu rakietowego i satelitarnego; najwyraźniej to właśnie było źródło Slushera.
(Wheeler, 1987: s. 15)

Zatem mamy tu kolejny przykład odwrócenia cyfr! Odpowiedzią na zarzut przestarzałości danych były dane jeszcze bardziej przestarzałe!! Przeciętny czytelnik oczywiście nigdy by nie odgadł, że cytowanie jest sfingowane.

Tak więc, kreacjoniści dalej niosą swój przestarzały sztandar. W 1989 roku Walter Brown wydał piątą edycję swojej broszury In the Beginning. Nie cytował już Peterssona, jak miało to miejsce w poprzednich wydaniach. Niemniej, obliczył, że w ciągu 4,6 miliarda lat na Księżycu powinno się odłożyć dwa tysiące stóp (ponad 600 m) pyłu.

Brown twierdzi, że jego wyniki są oparte na danych z dwóch źródeł, Lunar Science: A Post-Apollo View Stuarta R. Taylora (1975) i "The Changing Micrometeoroid Flux" Davida W. Hughesa (Nature 251: 379-380 z 4 października 1974 roku). Hughes nie daje podstaw do jakichkowiek wyliczeń.
(Schadewald, 1990: s. 16)

Co do artykułu Taylora, Schadewald odnalazł właściwe równanie rozkładu, zastosował rachunek różniczkowy i wykazał, że nawet gdybyśmy rozszerzyli zakres wielkości cząsteczek pyłu daleko poza te, które zdołano wykryć, uzyskalibyśmy powłokę pyłu grubości zaledwie jednego cala (2,5 cm)! Schadewald pozostało głowić się nad tym, skąd Brown wziął swoje 2 tysiące stóp pyłu! Być może, zastanawiał się, Brown miał pył księżycowy w oczach, gdy wykonywał swoje rachunki.

Nie powinienem dokuczać doktorowi Brownowi, skoro sam potknąłem się w pierwszych obliczeniach, zanim się poprawiłem! Równanie użyte przez Schadewalda (zaczerpnięte z Taylora) to:

log(N) = -1.62 - 1.16 log(m)
N jest liczbą obiektów o masie większej od m jakie uderzają przez rok w kilometr kwadratowy powierzchni Księżyca. Gęstość pyłu została określona na 3 gramy na centymetr sześcienny. Ważne, jakich użyjemy jednostek masy. Kontekst artykułu Schadewalda sugeruje, że właściwą jednostką masy jest gram (nie kilogram), i żeby to zrozumieć wystarczy trochę poeksperymentować z równaniem. Jeśli ktoś błędnie użyje kilogramów i scałkuje N(m) od 10-16 po 1020 kg, można uzyskać wartość 2259 stóp pyłu w okresie 4.6 miliarda lat. Możliwe, że właśnie coś takiego przydarzyło Dr. Brownowi w jego obliczeniach. (Przy okazji, jeśli nie jesteś obeznany z matematyką, po prostu przeskocz tę dygresję. Niekiedy zagłębiam się w matematykę, by przedstawić pewne subtelności rozumowania czytelnikom, którzy są w stanie je prześledzić. Nie jest to konieczne do zrozumienia ogólnego wydźwięku.)

Jeśli trafnie interpretuję równanie, proste scałkowanie N(m) nie jest najdokładniejszą metodą, lecz daje dobre przybliżenie wartości jakie otrzymałem. Dla masy w przedziale od 100 do 1000 kg wyliczyłem, że 4,6 miliardów lat odłożyłoby warstwę pyłu grubości 0,107 milimetra (4 tysięczne cala). Dla masy w granicach 100 g do 1000 kg otrzymuję 0,79 mm. Jednak rozciągając obliczenia do ekstremum, od 10-13 do 1023 g, otrzymam 26.4 cm (10,4 cala), zamiast 2,5 cm, jakie wyliczył Schadewald. Problem w tym, że nie uzyskamy nawet 10,4-calowej warstwy pyłu w ciągu 4,6 miliardów lat, jako że ten wzór nie jest dokładny dla tak ekstremalnych przedziałów. Próba dalszego rozdęcia tych wartości, przez włączenie jeszcze szerszych przedziałów, jest zwyczajnym nadużyciem wzoru i niczego nie udowadnia.

Ani powyższy wzór, użyty poprawnie, ani faktyczne pomiary wykonane w kosmosie nie dają żadnych wyników zbliżających się do ogromnych ilości kosmicznego pyłu potrzebnego zwolennikom młodej Ziemi w ich argumentach. Oczywiście, taki drobiazg nigdy nie powstrzyma tych kreacjonistów od dalszego puszczania ich w obieg!

Dziś armie kreacjonistów, takich jak dr Hovind, niosą naprzód sztandar argumentu pyłu kosmicznego, zaś niektórzy z nich wciąż powołują się na wyliczenia Peterssona z 1960 roku! Zaś co do samego dr. Hovinda, chyba dopisał całkiem nowy rozdział! W swojej debacie z dr. Hilpmanem 15 sierpnia 1992 roku w Królewskiej Auli Uniwersytetu Missouri Dr. Hovind spokojnie stwierdził, że naukowcy spodziewali się znaleźć na Księżycu 182 stopy kosmicznego pyłu, opierając się na akumulacji 1 cala na każde 10 tysięcy lat. Odtwarzałem ten fragment na wideo trzy razy, by mieć pewność, że dobrze go usłyszałem! Gdyby zadał sobie trud sprawdzenia tych liczb, odkryłby, że odpowiadają one dwóm różnym wartościom, 4144 tonom dziennie i niesłchanym 872 798 tonom dziennie! Porównajmy którąkolwiek z tych liczb z 2,3 t wyliczonymi przez Dohnanyiego, na podstawie aktualnych pomiarów dokonanych w kosmosie. Argument pyłu księżycowego, przestarzały od 25 lat, teraz wkroczył w świat komedii! Być może powinienem powiedzieć "tragedii", skoro właśnie takich bzdur kreacjoniści chcieliby uczyć nasze dzieci.

Powiedziałem "chcieliby uczyć"? Może zainteresuje cię, że podręcznik do szóstej klasy Observing God's World, wydanej przez A Beka Book Publications w 1978 roku, wykorzystuje argument pyłu księżycowego! (Van Till et al, 1988: s. 78). Zapewne napisano go dla jednej z tych prywatnych, "chrześcijańskich" szkół, które nie uczą o ewolucji. Mam szczerą nadzieję, że żadna z publicznych szkół nie upadnie tak nisko! Jest coś moralnie zgniłego we wciskaniu takiego obskurnego śmiecia dzieciom, które oczekują od swego nauczyciela wiedzy.

Doskonałe opracowanie na temat argumentu księżycowego pyłu zawiera tekst Clarence'a Menninga (Van Till et al, 1988: 67-82). Jeśli go przeczytasz, odkryjesz że z tym niesławnym kreacjonistycznym argumentem wiąże się jeszcze więcej gaf!

Paru zwolenników młodej Ziemi wykazuje wyraźne oznaki zakłopotania, w nich widać słabe światełko na końcu tego długiego, ciemnego tunelu. Niektórzy z nich próbują wszcząć procedurę recenzowania publikacji, by wyplewić błędy w kreacjonistycznej literaturze. Obawiam się jednak, że gdy zostanie wylana ostatnia woda po tej kąpieli, nie znajdziemy żadnego dziecka!


     ~~> "Dowód" nr 1 - Słońce się kurczy
     ~~> "Dowód" nr 2 - Tempo akumulacji pyłu kosmicznego
     ~~> "Dowód" nr 3 - Istnienie komet krótkookresowych
     ~~> "Dowód" nr 4 - brak skamielin meteorytów
     ~~> "Dowód" nr 5 - Księżyc się oddala
     ~~> "Dowód" nr 6 - Księżyc zawiera nietrwałe izotopy
     ~~> "Dowód" nr 7 - Efekt Poyntinga-Robertsona
     ~~> "Dowód" nr 8 - Kurczenie się gromad gwiezdnych
     ~~> "Dowód" nr 9 - Pierścienie Saturna są niestabilne
     ~~> "Dowód" nr 10 - Jowisz oraz Saturn gwałtownie stygną







autorzy:      Katarzyna Adamala       Karol Sabath