ewolucja Artykuly

   wprowadzenie
   blog
   artykuły
      Teoria
      Biogeneza
      Filozofia
      Geologia
      Paleontologia
      Antropogeneza
      Genetyka
      Faktoidy
      Archiwum KS
      Behawior
      Modelowanie
   kreacjonizm
   e-WWWolucja
   forum
   literatura
   ludzie
   słowniczek
   varia
   mapa serwisu
   English info

szukaj w serwisie



Słowa kluczowe: datowanie, ewolucjonizm, kreacjonizm, dowody ewolucji, Wszechświat

Ile warte są argumenty zwolenników młodej Ziemi?

Dave E. Matson   
tłumaczył Arkadiusz Kabała    
tekst z archiwum Talk.Origins    
10.X.2004    
 5  


"Dowód" nr 3 - Istnienie komet krótkookresowych oznacza, że Wszechświat ma mniej niż dziesięć tysięcy lat. Komety i meteoroidy istnieją najwyżej dziesięć, piętnaście tysięcy lat nim zostają rozbite przez wiatr słoneczny.

3. W swojej debacie z dr. Hilpmanem, dr. Hovind oświadczył, że komety istnieją jedynie 10 do 15 tys. lat, zanim rozbije je wiatr słoneczny! Naprawdę! Każdy licealista interesujący się astronomią powie ci, że to słoneczne ciepło jest zgubą komet. Za każdym razem, gdy kometa, będąca czymś w rodzaju brudnej kuli śniegowej, przelatuje w pobliżu Słońca, wskutek odparowania traci tony swojej masy.
Zatem, liczba okrążeń jakie kometa może wykonać nim zostanie z niej garść żwiru jest ograniczona. Wiatr słoneczny, wraz z ciepłem i światłem wnętrza Układu Słonecznego są odpowiedzialne za wspaniały warkocz komety. Stąd komety rozjaśniają się, gdy przechodzą w pobliżu Słońca, zaś ich warkocze kierują się w stronę przeciwną Słońcu. Niektóre komety czasem zderzają się z którąś z planet, zwłaszcza z Jowiszem, lub z samym Słońcem. Inne są na zawsze wyrzucane z Układu Słonecznego.

Przy okazji, pozwól mi zauważyć, iż przewidywana długość trwania komet krótkookresowych, takich jak kometa Halleya, to czterdzieści tysięcy lat (Chaisson and McMillan, 1993). Możemy więc zapomnieć o dziesięciu tysiącach lat dr. Hovinda! Faktyczny czas życia komety zależy od jej rozmiarów.

Krótkookresowe komety mogłyby posłużyć do wsparcia młodego wieku Układu Słonecznego, a zatem i młodej Ziemi, tylko gdyby nie dało się wskazać rozsądnego mechanizmu ich uzupełniania. Z definicji, okrążają one Słońce co najmniej raz na dwieście lat. Skoro tracą materiał za każdym razem, gdy mijają Słońce, szybko się "wypalają" i wraz z upływem miliardów lat muszą być ciągle wymieniane. By obalić argument kreacjonistów wystarczy jedynie rozsądnie podważyć ich tezę, że krótkookresowe komety nie podlegają wymianie. Jeśli to założenie zostanie zakwestionowane, wtedy cały argument się rozsypuje.

Główny argument kreacjonizmu zdaje się polegać na tym, że nie mamy zdjęć Obłoku Oorta wykonanych z bliska, a zatem nie możemy być stuprocentowo pewni jego istnienia! Przykro mi, chłopaki, ale jeśli chcecie użyć swojego argumentu o kometach, to do was należy udowodnienie, ponad wszelką wątpliwość, iż Obłok Oorta i inne źródła nie istnieją! (Obłok Oorta, nazwany tak od Jana Hendrika Oorta, jest wyliczonym nagromadzeniem komet i materiału kometarnego na peryferiach Układu Słonecznego w odległości z grubsza pięćdziesięciu do stu tysięcy jednostek astronomicznych. Jednostka astronomiczna (JA) jest średnią odległością między Ziemią a Słońcem (prawie 150 mln km). Rozliczne komputerowe analizy orbit kometarnych w połączeniu z innymi dowodami mocno wspierają istnienie Obłoku Oorta).

Przypomnijmy ogólnie, co nauka wie o kometach. W 1950 roku, na podstawie zbadania orbit kilku komet długookresowych, holenderski astronom Jan Oort zaproponował istnienie na odległych rubieżach Układu Słonecznego wielkiej, sferycznej otoczki zbudowanej z komet. Lepsze statystyki z ostatnich lat poparły istnienie Obłoku Oorta i umieściły go w odległości około pięćdziesięciu tysięcy JA (1,3 roku świetlnego)

W latach osiemdziesiątych XX wieku, astronomowie uświadomili sobie, że komety z Obłoku Oorta mogą być przewyższone liczebnie przez wewnętrzny obłok, rozpościerający się od odległości 3 tysięcy JA od Słońca do granicy klasycznego Obłoku Oorta przy 20 tysiącach JA. Większość określa populację wewnętrznego Obłoku Oorta na pięć do dziesięciu razy większą niż w drugim obłoku - powiedzmy, jakieś 20 bilionów - choć liczba ta może być i dziesięciokrotnie większa. Najbardziej wewnętrzna porcja wewnętrznego Obłoku jest przypłaszczona, z kometami rozciągającymi się na kilka stopni ponad i pod ekliptyką. Lecz obłok rozszerza się gwałtownie, tworząc pełną sferę w odległości kilku tysięcy JA.
(Benningfield, 1990)

Ten wewnętrzny obłok nazywa się Obłokiem Hillsa [od nazwiska Jacka Hillsa, który go zaproponował w 1981 r. - przyp. red.]. Pierwotnie sądzono, że krótkookresowe komety były tylko długookresowymi kometami z Obłoku Oorta, których orbity zmieniło bliskie spotkanie z Jowiszem i innymi dużymi planetami zewnętrznymi. To może być prawdą w przypadku niektórych z nich, lecz nowoczesne badania nad kometami krótkookresowymi wskazują na ich prawdopodobne pochodzenie z regionu kosmosu zwanego Pasem Kuipera, który przypomina spłaszczony pierścień tuż za orbitą Neptuna.
Symulacje komputerowe pokazują, iż takie źródło pięknie tłumaczy nisko pochylonych, krótkookresowe, zgodne obrotowo orbity, oraz inne cechy komet krótkookresowych. Pas Kuipera zawiera prawdopodobnie od stu milionów do kilku miliardów komet, które uformowały się w tym samym okresie co planety. Stopniowo przyciąganie gazowych olbrzymów co jakiś czas wysyła kilka z tych komet ku Słońcu. A zatem krótkookresowe komety są uzupełniane przez Pas Kuipera. Sam Pas Kuipera nie jest już "tylko" teoretyczną konstrukcją. Od roku 1998 ponad sześćdziesiąt obiektów w tym Pasie zostało bezpośrednio dostrzeżonych! Przekłada się to na jakieś siedemdziesiąt tysięcy tamtejszych obiektów, których rozmiar przekracza sto kilometrów - nie wspominając o niezliczonych kometach normalnych rozmiarów. Jim Foley był uprzejmy podać adres internetowy dla czytelników, którzy mogą być zainteresowani tymi nowymi odkryciami. Strona dotycząca Pasa Kuipera jest utrzymywana przez Davida Jewitta, który osobiście odkrył wiele z tych obiektów.

Dzięki Teleskopowi Hubble'a, astronomowie wreszcie udowodnili, że krótkookresowe komety pochodzą z rozległego regionu przestrzeni poza Neptunem. Jest to przestrzeń dysku Kuipera - ogromna populacja mrocznych lodowych miniświatów, obiegających wolno Słońce w niemal kompletnej ciemności.
(Astronomy, październik 1995: s. 28)

Obliczenia teoretyczne wskazują, że większość komet uformowała się pierwotnie w obszarze między Uranem a Neptunem. Są planetozymalami, którym udało się uniknąć pożarcia przez planety zewnętrzne. Interakcje grawitacyjne pchnęły je z czasem na orbity eliptyczne, które odsunęły je tysiące jednostek astronomicznych od Słońca. Zatem właśnie ten region jest ostatecznym źródłem komet tworzących Obłok Oorta.

Oort ustalił, że komety, rzucone przez Urana i Neptuna na orbity eliptyczne, byłyby wypychane na niemal kołowe orbity przez spotkania z mijanymi gwiazdami. Spotkania gwiezdne rozproszyłyby także komety ponad i pod ekliptykę, tworząc kometarną sferę, zamiast spłaszczonego dysku. Po czterech dekadach udoskonalania pierwotnej myśli Oorta współcześni astronomowie uważają, że Obłok Oorta rozpościera się w odległości od około 20 tysięcy do 100 tysięcy JA (prawie dwa lata świetlne) od Słońca i zawiera aż dwa biliony komet o łącznej masie kilku mas Ziemi.
(Benningfield, 1990: s. 31)

Przechodząca w odległości paru lat świetlnych gwiazda mogłaby zakłócić orbity komet w Obłoku Oorta, wysyłając niektóre z nich w stronę Słońca. Statystyki wskazują, że w okresie istnienia Ziemi w tak niewielkiej odległości mijało nasz Układ około pięciu tysięcy gwiazd. Spotkanie z ogromnym obłokiem materii, które zdarza się prawdopodobnie raz na kilkaset milionów lat w miarę jak nasze Słońce obiega jądro Galaktyki, także zaburzyłoby Obłok Oorta.

Kolejny świeżo odkryty czynnik zaburzający kometarny Obłok Oorta to pływy grawitacyjne. Stworzone przez siły grawitacji materii z galaktycznego dysku, te pływy mogą zmienić orbity komet z Obłoku Oorta. W rzeczy samej, niektórzy astronomowie oceniają iż nawet do 80 procent długookresowych komet, po raz pierwszy trafiających do wewnętrznej części Układu Słonecznego, zostało wyrzuconych ze swoich pierwotnych orbit przez delikatne działanie galaktycznych pływów.
(Benningfield, 1990: s. 32-33)

Raz na jakiś czas, być może dziewięć razy odkąd istnieje Ziemia (Astronomy, luty 1982: s. 63), gwiazda może przejść aż tak blisko, że zaburzeniu ulega nawet Obłok Hillsa (najbardziej wewnętrzna część kometarnego Obłoku Oorta, o kształcie dysku). Kolizja z gigantycznym obłokiem materii miałaby podobny efekt.

Sporadycznie jednak, gwiazda lub duży obłok materii przechodzi bezpośrednio przez oba Obłoki Oorta, rozpraszając komety niczym uderzenie kuli bilardowej w elegancko ustawione na stole bile. Takie zdarzenie wyrzuca wiele komet do zewnętrznego obłoku, uzupełniając te utracone w wyniku innych procesów.
(Benningfield, 1990: s. 33-34)

A więc mamy stosowne źródło uzupełniania przez miliardy lat zarówno długo-, jak i krótkookresowych komet. W tym drugim przypadku możemy nawet zobaczyć niektóre z tych dużych, czających się w Pasie Kuipera!

Prawda, nie mamy fotografii komet z Obłoku Oorta czy z Obłoku Hillsa. Przy takich odległościach komety są za małe, by można je dostrzec nawet przez najlepsze teleskopy. Fakt, iż Obłoki Oorta i Hillsa wciąż są "teoretyczne" nie oznacza że ich istnienie opiera się na zgadywance i wybujałych spekulacjach. Symulacja komputerowa, jak już było wspomniane, łączy krótkookresowe komety z Pasem Kuipera. Teraz mamy także potwierdzenie wizualne. Podobne badania nad kometami długookresowymi, nawet te z lat pięćdziesiątych, jasno wskazują na ich pochodzenie z Obłoku Oorta. Jakby nie patrzeć, mnóstwo wykonanych na komputerze prac wspiera i precyzuje powyższe modele. Społeczność astronomów traktuje Obłok Oorta co najmniej jako świetną hipotezę roboczą.

Myśl, że poza zasięgiem naszych teleskopów istnieje jakiś ogromny rezerwuar komet wynika bezpośrednio z prostego spostrzeżenia. Astronomowie wykrywają nowe długookresowe komety w tempie około jednej na miesiąc. Według tego zgrubnego oszacowania, do wewnętrznej części Układu Słonecznego przeniknęło od narodzin Chrystusa 24 tysiące długookresowych komet! Analizy orbit pokazują, że tym zbliżającym się kometom pełen obieg wokół Słońca zajmuje kilka milionów lat i, jako że są one mniej więcej losowo rozrzucone po swoich orbitach, możemy wywnioskować, że większość z nich jest obecnie poza zasięgiem naszych teleskopów. W każdym momencie jedynie wyjątkowa kometa znajdzie się na tym niewielkim wycinku orbity, który przechodzi przez wewnętrzną część Układu Słonecznego.

Na potrzeby naszej argumentacji przyjmijmy, że każdej z tych komet orbitowanie wokół Słońca zabiera cztery miliony lat. W ciągu dwóch tysięcy lat ujrzymy jedynie 2000/4 000 000, czyli 1/2000 z nich. Zatem będziemy mieć ich ogółem około 48 milionów. Jednak nawet ta liczba jest skrajnie zaniżona, gdyż tylko wyjątkowe komety mają tak wydłużoną orbitę, że trafiają w pobliże Słońca. Oort wykazał, że większość z nich może szczęśliwie krążyć po peryferiach naszego układu planetarnego i nigdy nie zbliża się do wewnętrznych obszarów. Jak wyraźnie widać z tych przybliżonych wyliczeń, istnieje obfite źródło komet poza zasięgiem naszych teleskopów.

Ten rezerwuar otaczających Słońce jąder kometarnych nazywa się Obłokiem Oorta ... Szacunki liczebności "brudnych kul śniegu" w Obłoku Oorta sięgają 12 miliardów. Tylko tak wielki rezerwuar jąder kometarnych może wyjaśnić, dlaczego widzimy tyle komet długookresowych, chociaż każdej z nich jeden obieg orbity zabiera kilka milionów lat.
(Kaufmann, 1994: s. 304)

Kolejna prosta obserwacja dotyczy komet krótkookresowych, co oznacza, że nawet nie potrzebujemy wizualnego potwierdzenia istnienia Pasa Kuipera, by go potwierdzić! Gdyby nie było możliwości uzupełniania komet, wszystkie powinny mieć ten sam wiek. Według kreacjonistów wszystkie powinny mieć 6 tysięcy lat. Jednak obserwacje wykazują, że komety krótkookresowe z odpowiadającymi sobie orbitami i rozmiarami różnią się wiekiem. Waha się on od gazowych "niemowląt", które mogą mieć za sobą najwyżej parę okrążeń Słońca, po wypalone kupy żwiru, które okrążyły Słońce o jeden raz za dużo. Ta prosta obserwacja dowodzi, ponad wszelką uzasadnioną wątpliwość, że krótkookresowe komety są uzupełniane.

Benningfield (1990: s. 32) podaje ciekawe dowody, wskazujące iż wokół pewnych gwiazd istnieją ogromne obłoki kometarne, lecz nie wnikajmy już w dalsze szczegóły. Sedno sprawy zostało osiągnięte. By przeforsować swój argument, kreacjoniści muszą udowodnić, że nie ma żadnego sensownego źródła uzupełniającego komety. Tymczasem natykamy się na niezbite świadectwa istnienia kometarnego rezerwuarów!


     ~~> "Dowód" nr 1 - Słońce się kurczy
     ~~> "Dowód" nr 2 - Tempo akumulacji pyłu kosmicznego
     ~~> "Dowód" nr 3 - Istnienie komet krótkookresowych
     ~~> "Dowód" nr 4 - brak skamielin meteorytów
     ~~> "Dowód" nr 5 - Księżyc się oddala
     ~~> "Dowód" nr 6 - Księżyc zawiera nietrwałe izotopy
     ~~> "Dowód" nr 7 - Efekt Poyntinga-Robertsona
     ~~> "Dowód" nr 8 - Kurczenie się gromad gwiezdnych
     ~~> "Dowód" nr 9 - Pierścienie Saturna są niestabilne
     ~~> "Dowód" nr 10 - Jowisz oraz Saturn gwałtownie stygną






autorzy:      Katarzyna Adamala       Karol Sabath