Słowa kluczowe: datowanie, ewolucjonizm, kreacjonizm, dowody ewolucji, Wszechświat
Ile warte są argumenty zwolenników młodej Ziemi?
Dave E. Matson
tłumaczył Arkadiusz Kabała
tekst z archiwum Talk.Origins
27.XII.2004
11
Dowód nr 7: Wskutek działania efektu Poyntinga-Robertsona pył kosmiczny zostałby w kilka tysięcy lat wymieciony z naszego Układu Słonecznego. Skoro tak się nie stało, Ziemia musi być bardzo młoda.
Efekt Poyntinga-Robertsona jest wynikiem działania światła słonecznego na niewielkie cząstki pyłowe, orbitujące wokół Słońca. Nieprzerwana absorpcja światła odbiera tym cząsteczkom ruch kątowy, co skłania je ku powolnemu, spiralnemu ruchowi ku Słońcu, w miarę jak ich orbita ulega skurczeniu.
Opierając się wyłącznie na efekcie Poyntinga-Robertsona, cząsteczkom rozmiarów 0.001 centymetra, znajdującym się w odległości porównywalnej do tej jaką dzieli Ziemię od Słońca (jedna jednostka astronomiczna), dotarcie do Słońca zabrałoby około 19.000 lat, cząstki o rozmiarach 0.0001 cm potrzebowałyby mniej niż 2000 lat.
(Strahler, 1987, str.145)
W swojej książce Age of the Cosmos (monografia techniczna z 1980 roku), Slusher dowodzi iż istnienie tak małych cząstek pyłu w naszym układzie ogranicza jego wiek do mniej niż 10000 lat. Jednak Slusher przeoczył kilka szczegółów:
Odbite światło słoneczne (w przeciwieństwie do zaabsorbowanego, jak przy efekcie Poyntinga-Robertsona) zwiększa siłę wypychającą cząstki na zewnątrz. W miarę jak cząstka zbliża się do Słońca, ciśnienie jego promieniowania wzrasta szybciej niż siła grawitacji ściągająca cząstkę ku Słońcu. (Strahler, 1987, str.145).
Zauważcie iż ogon komety kieruje się w stronę przeciwną do Słońca. Jako że ogony wielu komet składają się z pyłu oraz gazu, mamy dramatyczny dowód powyższego faktu! Mamy przypadek pyłu uciekającego od Słońca! Slusher nie wspomina nic o tej małej komplikacji.
Kolejną rzeczą którą przeoczył Slusher jest oddziaływanie grawitacyjne planet na pył lecący po spiralnej trajektorii. Wiele cząstek zostałoby wrzuconych na orbity eliptyczne, co znacznie zwiększyłoby czas spędzony przez nie w kosmosie. Inny efekt grawitacji, potwierdzony niedawno z pomocą superkomputera z Uniwersytetu Florydy, odpowiada za olbrzymie pierścienie pyłowe, które wiążą się z ziemską orbitą. Ten rozproszony pierścień ma szerokość 30 milionów mil, liczoną od obu krańców, przy grubości 200.000 mil. (Discover, listopad, 1994, strona 31).
Al Jackson i Herb Zook z Centrum Kosmicznego Johnsona rozpoczęli badania, które zostały potwierdzone o wiele bardziej szczegółowo (oraz z większą pewnością) przez Stanleya Dermotta, Bo Gustafsona i ich kolegów z Uniwersytetu Florydy. Szczegółowe badanie tego pierścienia, które tylko supercomputer mógł rozpracować, wyjaśniły różnice w 1-2% jasności światła zodiakalnego (w pewnych porach roku, tuż po zachodzie lub tuż przed wschodem, można ujrzeć na niebie delikatną poświatę, pochodzącą od światła odbitego od cząsteczek pyłu kosmicznego - jest to tzw. światło zodiakalne)
Możemy słusznie podejrzewać iż Mars, Wenus, a może nawet Merkury posiadają powiązane z ich orbitą pyłowe pierścienie. Mamy zatem kolejne źródło "długotrwałego" pyłu, które Slusher przeoczył (i czemu trudno się dziwić).
Kolejny efekt "...przeoczony przez Slushera więzi cząstki w grawitacyjnym rezonansie z planetami gigantami (Alfven and Arrhenius, 1976, str. 81). Tak więc, uwięzione, cząsteczki mogą pozostać na stabilnych orbitach przez nieskończenie długi czas." (Strahler, 1987, str.145).
A co z kometami, które co kilka lat przeczesują wewnętrzną część Układu Słonecznego? Zazwyczaj komety mają dwa rodzaje ogonów, gazowy i pyłowy, które często rozciągają się w przestrzeni na wiele dziesiątków milionów mil. W pobliżu Słońca komety bezustannie odgazowują swój materiał. Komety dokładają całkiem sporą ilość nowego pyłu. (Dutch, 1982, str 31; Discover, Nov. 1994, strona 31).
Nawet większe uderzenia asteroidów w małe planety czy w księżyce mogą okazjonalnie wyrzucać pył w przestrzeń międzyplanetarną. Wiemy już, na przykład, iż kilka zebranych na Ziemi meteorytów pochodzi z Marsa! Nie ma wątpliwości iż w trakcie największych takich kolizji jakaś część pyłu także uciekła w kosmos.
Część pyłu tworzona nieustannie w kolizjach wewnątrz pasa asteroid mogłaby, zgodnie z dyskutowanym efektem Poyntinga-Robertsona, opadać ku Słońcu w tempie 2000 mil rocznie. (Discover, listopad. 1994, strona 31). Znaczy to iż w takim rocznym tempie kurczyłby się początkowo promień ich orbit. W przeciągu około 40 tysięcy lat część tych spiralnie opadających cząstek z pasa asteroid osiągnęłoby bliskość Ziemi.
Podsumowując, w wewnętrznej części Układu wciąż powstają nowe cząstki pyłowe. W miarę jak opadają one po spirali, opuszczając miejsce narodzin, przez miliony lub więcej lat większość z nich jest więziona na wiele sposobów przez grawitację, lub wepchnięta na nowe orbity, które mogą ogromnie wydłużyć czas ich trwania w kosmosie. Jeśli zbliżą się za bardzo, wiatr słoneczny wywiewa mniejsze cząstki z dala od Słońca.
Nie jest zaskoczeniem iż po tylu milionach lat wewnętrzna część Układu Słonecznego wciąż pozostaje zapylonym miejscem - pomimo efektu Poyntinga-Robertsona. Według najnowszych szacunków, komety odpowiadają za 25% kosmicznego pyłu znalezionego w sąsiedztwie Ziemi, gdy 75% pochodzi z pasa asteroid (Science News, maj 8, 1998).
~~> "Dowód" nr 1 - Słońce się kurczy
~~> "Dowód" nr 2 - Tempo akumulacji pyłu kosmicznego
~~> "Dowód" nr 3 - Istnienie komet krótkookresowych
~~> "Dowód" nr 4 - brak skamielin meteorytów
~~> "Dowód" nr 5 - Księżyc się oddala
~~> "Dowód" nr 6 - Księżyc zawiera nietrwałe izotopy
~~> "Dowód" nr 7 - Efekt Poyntinga-Robertsona
~~> "Dowód" nr 8 - Kurczenie się gromad gwiezdnych
~~> "Dowód" nr 9 - Pierścienie Saturna są niestabilne
~~> "Dowód" nr 10 - Jowisz oraz Saturn gwałtownie stygną
|