| |
Słowa kluczowe: ewolucjonizm, kreacjonizm, Wszechświat, darwinizm
Odtrutka na kreacjonistyczną propagandę
List dyrekcji i pracowników Instytutu Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk z Warszawy
X.2004
Jak doniosła prasa, europoseł LPR, prof. Maciej Giertych na urządzonej w Parlamencie Europejskim konferencji zażądał usunięcia ze szkół nauczania o ewolucji biologicznej, jakoby "nie znajdującej potwierdzenia w obserwacjach".
Taka wypowiedź biologa z tytułem profesorskim, wieloletniego pracownika Polskiej Akademii Nauk (także na stanowisku kierowniczym) daje na świecie fatalne świadectwo polskiej nauce. Zapewne więcej osób na świecie dowie się o tej inicjatywie, niż o tym, że Polska była gospodarzem jubileuszowego X zjazdu Europejskiego Towarzystwa Biologii Ewolucyjnej (ESEB), który odbył się w ubiegłym roku na Uniwersytecie Jagiellońskim (zob. www.eko.uj.edu.pl/eseb/), lub o dorobku polskich paleontologów, którzy wnieśli duży wkład w udokumentowanie ewolucji wielu grup zwierząt.
Pomijając absurdalność tez prof. Giertycha w dziedzinie genetyki, chcielibyśmy odnieść się do jego rewelacji dotyczących paleontologii. Prof. Giertych od dawna popiera "kreacjonizm młodej Ziemi", głoszący literalną interpretację biblijnej księgi Rodzaju - niedawne stworzenie świata z niezmiennymi gatunkami oraz potop powszechny jako wytłumaczenie skamieniałości.
Dorobek paleontologii już w XIX wieku podważył doktrynę o niezmienności gatunków, a jej dalszy rozwój wyraźnie potwierdził przewidywania darwinowskiej teorii ewolucji: nie tylko w zapisie kopalnym znajduje się szczątki gatunków innych niż żyjące dziś (i w czasach biblijnej starożytności), ale są wśród nich oczekiwane przez teorię formy o cechach przejściowych między grupami współczesnymi i ich przodkami. To jedne z ważniejszych obserwacyjnych świadectw ewolucji.
Z drugiej strony, już pionierzy geologii w czasach przed Darwinem zorientowali się, że zapis kopalny wyklucza interpretację w kategoriach potopu powszechnego. Potężne struktury rafowe, wznoszone przez drobne organizmy morskie, wymagające bardzo długiego czasu, a dziś budujące m.in. nasze góry, pokłady soli w Kłodawie czy Wieliczce, powstałe w wyniku długotrwałego odparowywania wody morskiej, tropy zwierząt lądowych, np. dinozaurów, nienaruszone gniazda ich jaj, zawarte w osadach wydmowych, badane m.in. przez polskich badaczy w Mongolii - wszystko to wyklucza możliwości powstania z burzliwych wód jednorazowego potopu. Było to oczywiste już dwa stulecia temu. Tym bardziej żenujące jest dawanie takiego świadectwa ignorancji przez naukowca w XXI wieku.
Nawet w kolebce kreacjonizmu, Stanach Zjednoczonych, próby walki z teorią ewolucji nie polegają już na lansowaniu młodoziemskiego kreacjonizmu - lecz złagodzonej wersji pod nazwą "inteligentnego projektu" (a i ta w ubiegłym roku została zdemaskowana jako religijnie motywowana pseudonauka ). Jedynym krajem, w którym podjęto oficjalną próbę wprowadzenia kreacjonizmu do szkół (obok, a nie zamiast ewolucji), była Serbia (w 2004 roku), ale minister edukacji Liljana Colić - z nacjonalistyczno-prawosławnej partii - wycofała się ze swego rozporządzenia, zanim jeszcze weszło ono w życie. Wyrażamy niepokój, że oprócz kompromitacji naszego kraju na arenie między narodowej wystąpieniami w Europarlamencie, pod obecnym kierownictwem resortu edukacji może dojść do podjęcia działań prowadzących do odebrania polskiej młodzieży wiedzy o podstawowej teorii, stanowiącej spoiwo nauk biologicznych. To zaś byłoby z wymierną stratą dla poziomu edukacji i konkurencyjności Polski na arenie międzynarodowej, a nie tylko uczynieniem z naszego kraju pośmiewiska w cywilizowanym świecie, dostrzegającym kluczowe znaczenie biologii jako nauki fundamentalnej dla rozumienia otaczającego nas świata.
Dyrekcja i pracownicy Instytutu Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk, Warszawa
Powrót do spisu treści
|