| |
Słowa kluczowe: ewolucjonizm, kreacjonizm, Wszechświat, darwinizm
Odtrutka na kreacjonistyczną propagandę
Nie ma cudownych rozwiązań
X.2004
Rz: Jak pogodzić naukę z poglądami reprezentowanymi przez zwolenników tzw. inteligentnego projektu?
Karol Sabath: W naukach przyrodniczych obowiązuje zasada tzw. materializmu metodologicznego. Nie wolno przywoływać rozwiązań cudownych, nadprzyrodzonych. Tymczasem według zwolenników inteligentnego projektu nie ingerował on może w takie dziedziny, jak mechanika, optyka, ale w biologię - jak najbardziej. Według nich w tej dziedzinie wykluczenie ingerencji sił nadprzyrodzonych jest niesłuszne i należałoby dla boskiej istoty jakąś furtkę zostawić. Jeśli tak, to teraz każdy może postawić dowolną hipotezę i kiedy musię zwróci uwagę, że jest to niezgodne z takim czy innym faktem, to powie "ale..." i wyciągnie jakiś nadprzyrodzony trik.
Spór między ewolucjonistami a kreacjonistami ma chyba charakter światopoglądowy?
O tym sporze słyszymy nie dlatego, że filozofowie nauki o tym dyskutują, ale dlatego, że wiceminister edukacji podważa sens nauczania teorii ewolucji w szkole, a więc jest to działanie polityczne. Ludzie nie lubią tzw. dysonansu poznawczego - czyli kiedy im się zderzają wzajemnie sprzeczne tezy. Dziecko na lekcji religii na pytanie o pierwszych ludzi odpowie, że byli to Adam i Ewa, którzy żyli w Edenie. Po przerwie na lekcji biologii poprawna odpowiedź na to pytanie jest zupełnie inna: że to były jakieś hominidy w Afryce, żyjące 6 mln lat temu. Równoległe funkcjonowanie porządku naukowego i religijnego prowadzi często do dysonansu. Część ludzi potrafi sobie z tym poradzić, umieszczając różne prawdyw odrębnych szufladkach. To jest coś takiego, co nieżyjący już Stephen J. Gould, badacz ewolucji, nazwał "nienakładającymi się obszarami nauczania". Umawiamy się, że jeśli pytamy o dzieje życia na Ziemi, to zwracamy się do archeologów, paleontologów, astronomów, geologów. Jeśli natomiast stawiamy pytanie, jak żyć, co jest dobre, to zwracamy się do filozofów, etyków. Wielu ludzi jest w stanie tak funkcjonować, ale nie wszyscy - bo niekiedy odpowiedzi dotyczą tych samych spraw i są sprzeczne.
Czy naukowy światopogląd może się obyć bez Boga?
Najlepiej tę sytuację obrazuje anegdota: Pierre Simon de Laplace, francuski astronom, pytany przez Napoleona, czemu w jego modelu Układu Słonecznego nie ma Pana Boga, odpowiedział: "Najjaśniejszy Panie, ta hipoteza nie była mi potrzebna". Nauka współczesna podobnie o Bogu mówi dzisiaj. Nie trzeba go przywoływać, żeby wytłumaczyć, skąd się wziął człowiek, Ziemia, itd.
Rzeczpospolita, 19.X.2006 r.
Powrót do spisu treści
|