ewolucja Artykuly

   wprowadzenie
   blog
   artykuły
      Teoria
      Biogeneza
      Filozofia
      Geologia
      Paleontologia
      Antropogeneza
      Genetyka
      Faktoidy
      Archiwum KS
      Behawior
      Modelowanie
   kreacjonizm
   e-WWWolucja
   forum
   literatura
   ludzie
   słowniczek
   varia
   mapa serwisu
   English info

szukaj w serwisie



  Słowa kluczowe: ewolucjonizm, kreacjonizm, Wszechświat, darwinizm

Kreacjonistyczni politycy mówią o wyrzuceniu nauki o ewolucji ze szkół

31. X.2004    

Profesor Maciej Giertych, europoseł LPR, zorganizował 11 października 2006 r. w Parlamencie Europejskim panel dyskusyjny na temat nauczania teorii ewolucji w szkołach. Relację przedstawił na własnej stronie Opoka [http://opoka.giertych.pl/owk59.htm].
Omówienie zamieściła m.in. Gazeta Wyborcza (fragmenty artykułu Konrada Niklewicza "Giertych chce zakazać nauczania teorii ewolucji w szkołach"), a następnie wygłosił wykład w Akademii Orła (dla Młodzieży Wszechpolskiej), także domagając się zaprzestania nauczania o ewolucji w szkole.

Choć niektórzy komentatorzy próbowali zbagatelizować poglądy Macieja Giertycha jako prywatne (i ich nagłaśnianie na forum międzynarodowym jako niepotrzebnie szkodzące polskiej reputacji za granicą), jego syn Roman Giertych, Minister Edukacji Narodowej stwierdził w komentarzu dla Gazety Wyborczej że należy rozpocząć "dużą dyskusję" i zastanowić się, czy rodzice nie powinni decydować o tym, jakie treści są przekazywane ich dzieciom jako naukowe, i zasugerował, że wokół teorii ewolucji istnieją jakieś znaczące kontrowersje w nauce.
W wywiadzie dla Polskiego Radia stwierdził: "Dzisiaj jest zgoda co do jednego - żeby uczyć, że teoria ewolucji jest teorią, czyli jedną z prób wyjaśnienia świata. Ale są też inne teorie, też trzeba o tym powiedzieć" nagranie. Także partyjny kolega ministra, sekretarz stanu w MEN, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej [odsyłacz] określił teorię ewolucji jako "kłamstwo" i "luźną koncepcję starszego pana" mającą uzasadnić jego ateizm oraz wynikającą z niejedzenia mięsa przez Darwina.

Reakcję polskich środowisk naukowych przedstawiamy w artykule Odpowiedzi środowisk naukowych na antyewolucyjne wypowiedzi politykow.

Profesor Maciej Giertych zrelacjonował swoje antyewolucyjne działania w Parlamencie Europejskim i Akademii Orła w październikowej "Opoce".
Cytaty komentuje Karol Sabath.


"Przecież wiem, że to nieprawda jakoby tworzenie ras było przykładem małych kroków w ewolucji. Wiem, i każdy zajmujący się genetyką populacyjną wie, że rasy tworzą się na drodze selekcji, naturalnej lub sztucznej, połączonej z izolacją. Rasa to wyselekcjonowana część populacji, z której się wywodzi. Jest genetycznie uboższa od niej. Zawiera mniej informacji genetycznej. Czyli powstawanie ras to proces w odwrotnym kierunku niż ewolucja."

Ewolucja nie ma "właściwego" kierunku.
Każda zmiana częstości alleli (wariantów genów) w populacji jest zmianą ewolucyjną (z definicji). Działanie doboru naturalnego bądź sztucznego (hodowlanego) oraz izolacji (np. geograficznej) to podstawowe mechanizmy tych zmian częstości alleli opisane przez Darwina. M. Giertych (co u genetyka dziwne) nie zdaje sobie sprawy, że w organizmach wciąż zachodzą nowe mutacje, a więc np. łączna zmienność genetyczna (i widoczna gołym okiem zmienność fenotypowa) wyhodowanych ras psów jest większa niż zmienność genetyczna tej grupy wilków, które stały się przodkami udomowionych psów.


"Teoria ewolucji postuluje wzrost informacji. Przykład jej redukcji nie może być dowodem na nią."

Obserwowane empirycznie mutacje, w tym duplikacje całych genów, a nawet genomów, powodują przyrost informacji. Nieznajomość własnej dziedziny przez genetyka jest żenująca.


"Zacząłem więc studiować literaturę fachową tematu i okazało się, że w bardzo wielu dziedzinach nauk przyrodniczych pojawiło się mnóstwo wątpliwości wobec teorii ewolucji."

Wydaje się, że wszystkie podawane przez prof. Giertycha przykłady pochodzą wprost od kreacjonistów, a nie z rzetelnej kwerendy literatury fachowej (wystarczy pójść do biblioteki naukowej i poczytać czasopisma fachowe i podręczniki, by się przekonać, że nikt serio ewolucji nie kwestionuje).


"Po tym wstępie poprosiłem niemieckiego paleontologa dr. Hansa Zillmera, autora szeregu książek o ewolucji, również wydanych w Polsce, by wyjaśnił, czemu to już nie paleontologia jest głównym dostarczycielem dowodów na ewolucję."

Hans Zillmer nie jest paleontologiem (ani pracownikiem naukowym Uniwersytu Berlińskiego, jak relacjonowała prasa). Jest z wykształcenia inżynierem, absolwentem Technische Universität Berlin, prowadził firmę budowlaną w Sollingen, a następnie w Berlinie. Doktorat zrobił z politologii - która tylko z nazwy może komuś pomylić się z paleontologią...
Podaje też, że jest członkiem Nowojorskiej Akademii Nauk - tyle, że może nim zostać każdy, kto wpłaci ok. 200 dolarów za trzy lata (wystarczy kliknąć na stronie internetowej http://www.nyas.org/).
Zillmer zaczął występować w niemieckiej telewizji PRO7 w programach o niewyjaśnionych zjawiskach, później został propagatorem para- i pseudonauki także w książkach. Jego tezy są podobne jak Ericha von Daenikena i Immanuela Velikovskiego (nauka oficjalna ukrywa prawdziwą wymowę znalezisk paleontologicznych i archeologicznych, świadczących o tajemniczych katastrofach i innych spektakularnych a zatajonych wydarzeniach; oprócz katastrof - superpowodzi i gwałtownych zlodowaceń w niedawnych czasach, uznaje m.in. koncepcję puchnącej Ziemi, zwiększającej swój rozmiar, oraz "zakazanej archeologii" czyli znalezisk niezgodnych z chronologią konwencjonalnej nauki). [więcej w wikipedii, po niemiecku].


"Dr Zillmer przedstawił pięknie ilustrowane informacje o nowych odkryciach świadczących o równoczesnym występowaniu dinozaurów i ludzi, o wspólnym występowaniu szczątków kopalnych organizmów rzekomo należących do bardzo różnych er geologicznych oraz o występowaniu zupełnie niezmienionych organizmów w wielu rzekomo bardzo odległych czasowo warstwach kopalnych. Pokazał też zdjęcia żyjących obecnie ludzi o czaszkach zupełnie takich jak u Neandertalczyków, oraz zdjęcia czaszek małp o kształcie takim jak Australopiteki. Czyli nie ma ciągu ewolucyjnego od małp do ludzi tylko odrębnie istnieją małpy, a odrębnie ludzie. Jako wniosek swej prezentacji zakwestionował nauczane datowanie całej kolumny stratygraficznej."

W ten sposób przedsiębiorca budowlany, autor bestsellerów lansujących spiskową teorię nauk przyrodniczych zakwestionował cały dorobek specjalistów z zakresu paleontologii i geologii. Jego poglądy są powszechnie uznawane za pseudonaukowe, a rażącą niekompetencję w zakresie geologii i paleontologii krytykuje nawet niemieckie towarzystwo kreacjonistyczne [po niemiecku]
Jedynym konkretnym przykładem, przywołanym przez prof. Giertycha, by zilustrować tezę o współwystępowaniu dinozaurów i ludzi, był smok wawelski. Jak wiadomo, wiszące na murze katedry wawelskiej "smocze" kości należą do plejstoceńskich ssaków, np. nosorożca włochatego.


"Na drugiego prelegenta poprosiłem sedymentologa, inżyniera hydraulika z paryskiej École Polytechnique, prof. Guy Berthault, który przedstawił wyniki swoich badań nad powstawaniem skał osadowych. Stwierdził, że po zmieszaniu rtęci, wody i oleju uzyska się wyraźne warstwy, nie dlatego, że rtęć jest stara, a olej młody, tylko dlatego, że różnią się ciężarem właściwym. Podobnie jest z powstawaniem skał osadowych. Osady nie spadają z nieba. Najpierw jest erozja, potem transport, a potem osadzanie. W czasie transportu cząstki ocierają się o siebie i porządkują w zależności od ciężaru właściwego, wielkości i kształtu. Transport ten odbywa się najczęściej z udziałem wody, choć może też być wiatr, czy suchy obsuw ziemi. Berthault obserwuje te zjawiska za szybą w olbrzymich laboratoriach hydraulicznych, gdzie woda niesie mieszaniny różnych materiałów. Obserwuje powstawanie warstw, równoczesne powstawanie wielu warstw. Główne badania prowadził na uniwersytecie w Kolorado, ale obecnie pracuje w Petersburgu, gdzie wraz z rosyjskimi geologami przeprowadza symulacje powstawania określonych sekwencji stratygraficznych. Kwestionuje całe datowanie stratygraficzne. By powstały warstwy potrzeba dużo wody niosącej materiał z erozji. Nie potrzeba milionów lat, tylko niewielu minut, godzin czy dni. Oczywiście, bez milionów lat nie ma ewolucji."

Guy Berthault jest kreacjonistą młodoziemskim, który próbował zamodelować utworzenie skał osadowych przez potop.
Podobnie jak w przypadku Zillmera, myląco podana jest jego afiliacja, sugerująca, że pracuje w paryskiej École Polytechnique, podczas gdy tylko tam w młodości studiował.
Od lat 70. pracował jako redaktor czasopisma, będącego własnością jego ojca. W latach 80. udało mu się opublikować dwie notatki w Comptes Rendus de l'Académie des Sciences, donoszące o wynikach eksperymentów sedymentologicznych, które zlecił w marsylskim laboratorium. Kiedy do tunelu hydrodynamicznego wpuszczono turbulentną mieszaninę wody i osadu o różnej ziarnistości i gęstości, nastąpiło mechaniczne rozsortowanie osadu, który opadł na dno tworząc kolejne warstewki. W ten sposób Berthault odtworzył znane sedymentologom od 1962 roku sekwencje Boumy [po angielsku], tworzące się w warunkach podmorskich spływów błotnych, jako tzw. turbidyty.
Zdaniem M. Milleta, geologa z francuskiej Akademii Nauk, liczne prace Bertahulta składane do tego samego pisma (i odrzucane) nie wnosiły nic nowego do sedymentologii, natomiast zawierały mnóstwo filozoficznych dygresji. Już w kwietniu 1979 roku sekretariat Akademii przekazał Berthaultowi opinię geologów na temat błędów w jego rozumowaniu, wykazującą że nie obalają one fundamentalnych dla tej dziedziny zasad superpozycji ani korelacji warstw. Przez specjalistów Berthault jest uważany za szarlatana (po francusku), który odrzuca niewygodne wnioski z własnych doświadczeń, a przy tym stosuje rozmaite socjotechniki mające mu dodać wiarygodności.
Dwie notatki, które opisywały eksperymenty ilustrujące dawno znany mechanizm sedymentacji mieszanego osadu w warunkach burzliwego przepływu, wystarczyły, by Guy Berthault zaczął głosić, że jego dokonania mają aprobatę Akademii Nauk. Inną przywoływana przezeń referencją jest entuzjastyczna przedmowa do pracy Berthaulta, wychwalająca go jako twórcę przełomowych dokonań w geologii, ale napisana przez niemającego pojęcia o tej dziedzinie profesora A.A. Upinsky'ego... filozofa.

Pomijając błędy metodologiczne i nadużycia interpretacyjne dotyczące eksperymentów Berthaulta, nie dowodzą one geologii potopowej. Większość osadów to bowiem nie turbidyty, lecz inne osady. Nie da się wyjaśnić powstania złóż ewaporatów (np. grubych pokładów soli, czy gipsów, powstających przez odparowanie wody morskiej przez bardzo długi czas - oczywiście nie pod wodą), wapieni, powstałych z ogromnych raf koralowych, które powstają bardzo powoli, charakterystycznych struktur sedymentacyjnych, takich jak osady koryt rzecznych, jezior, wydm, itp.
Oczywiście trudno sobie też wyobrazić, by po warstewkach osadu opadających ze wzburzonych wód potopu (skąd zresztą znalazłoby się naraz tyle drobnoziarnistego materiału erozyjnego?) chodziły dinozaury czy inne zwierzęta zostawiające ślady, by składały tam jaja i zdążyły je inkubować (a są znane tereny lęgowe, na które wracały wielokrotnie, i w kolejnych warstwach są gniazda z jajami zawierającymi zarodki, szkielety młodych piskląt lub skorupki po wyklutych jajach).


"Trzecim prelegentem był prof. Joseph Mastropaolo z California State University, który przedstawił propozycję, by w szkołach nauczać nie ewolucji tylko dewolucji, bo istnienie dewolucji można eksperymentalnie wykazać. Świat spala się energetycznie. Zasoby informatyczne biosfery kurczą się. Wymieranie gatunków obserwujemy stale, a powstawania nowych nie obserwujemy w ogóle. Rośnie obciążenie genetyczne, czyli liczba defektów genetycznych w populacjach organizmów żywych. Przedstawił zastraszające dane o geometrycznym wzroście chorób genetycznych u człowieka, zagrażających istnieniu naszego gatunku. Proces w odwrotnym kierunku niż ewolucja jest do udokumentowania. Na ewolucję dowodów naukowych nie ma."

Joseph Mastropaolo wystąpił jako ekspert od genetyki, zasobów informatycznych biosfery itp., podczas gdy przez całe życie zajmował się biomechaniką i fizjologią (m.in. na potrzeby firm lotniczych).
Twierdzenia, że "świat spala się energetycznie" albo że "nie obserwujemy powstawania nowych gatunków", czy też że ewolucji nie można wykazać eksperymentalnie są kompletnie nieprawdziwe. Energii biosferze dostarcza Słońce, któremu powinno wystarczyć paliwa do reakcji termojądrowych na kolejne kilka miliardów lat.
Nowe gatunki powstają w czasach współczesnych, a tym bardziej można prześledzić ich pojawienie się w zapisie kopalnym, który wyraźnie wskazuje na ewolucję, a nie "dewolucję".


"W całej sesji nie było żadnych odniesień do kreacjonizmu czy chociażby do teorii "inteligentnego projektu". Ale ani ja, ani zaproszeni przeze mnie prelegenci nie zajmujemy się kreacjonizmem, biblistyką, teologią, czy filozofią, tylko naukową krytyką teorii ewolucji"

Tak się składa, że wszystkie tezy prezentowane przez prof. Giertycha są charakterystyczne dla kreacjonizmu młodoziemskiego.
Nawet gdyby uznać, że Joseph Mastropaolo został wpisany do CreationWiki [po angielsku] bez swojej wiedzy i zgody, to zarówno on, jak Maciej Giertych i Guy Berthault są członkami Rady Doradczej Centrum Badań Kreacjonistycznych im. Kolbego (kolbecenter.org), które broni także geocentryzmu ("neotychonianizmu") przed heliocentrycznym kopernikanizmem (kolbecenter.org/owen.bennett.reply).
Jedynym niezrzeszonym jest "paleontolog" - dr nauk politycznych, inż. Zillmer.


"Oczywiście nic nie poradzę na to, że sprawdzalne i powtarzalne wyniki badań dają wyniki bliższe opisom biblijnym niż darwinowskim.. Nigdy nic nie pisałem o wyporności arki Noego, choć nie jest wykluczone, że gdzieś cytowałem jakąś książkę, w której są takie wyliczenia. Wiem, że są ludzie, którzy poszukują resztek arki pod lodami góry Ararat i mogłem o tym gdzieś napisać. Ale to nie moja dziedzina i nie o tym była sesja w Brukseli. (...) A tymczasem ja się tylko domagam, by dzieci uczono prawdy."

Nie jest najlepszym nauczycielem prawdy ktoś, kto publicznie opowiada nieprawdy oczywiste dla specjalistów, ale obliczone na zasugerowanie niefachowcom fałszywego obrazu współczesnej nauki ("sprawdzalne i powtarzalne wyniki badań dają wyniki bliższe opisom biblijnym niż darwinowskim..") i podpiera się autorytetami o sfałszowanych kwalifikacjach ("paleontolog dr Zillmer z Uniwersytetu Berlińskiego", "prof. Guy Berthault z paryskiej École Polytechnique", czy biomechanik jako ekspert od bioróżnorodności, specjacji i genetyki) i wypierający się łatwych do sprawdzenia kreacjonistycznych powiązań...





autorzy:      Katarzyna Adamala       Karol Sabath