ewolucja Artykuly

   wprowadzenie
   blog
   artykuły
      Teoria
      Biogeneza
      Filozofia
      Geologia
      Paleontologia
      Antropogeneza
      Genetyka
      Faktoidy
      Archiwum KS
      Behawior
      Modelowanie
   kreacjonizm
   e-WWWolucja
   forum
   literatura
   ludzie
   słowniczek
   varia
   mapa serwisu
   English info

szukaj w serwisie



Słowa kluczowe: kreacjonizm naukowy, ewolucjonizm, dowody ewolucji

O kreacjonizmie słów kilka
Kreacjonizm a nauka

Karol Sabath   
1.IX.2002    
Tekst ukazał sie w Nowej Fantastyce    
we wrześniu 2002    

Współcześni kreacjoniści reprezentują bardzo różne stanowiska.

Autorzy wielu rekomendowanych na stronie PTKr książek i artykułów wychodzą z założenia, że wszechświat istnieje kilka tysięcy lat, a cały zapis kopalny powstał podczas biblijnego potopu.
Inni twierdzą, że wprawdzie świat jest stary, ale człowiek istniał na mim od początku (od setek milionów lat, zgodnie z przekazem wedyjskim hinduizmu).
Twierdzenie, że życie rozwijało się stopniowo, ale pod nadzorem inteligentnego ogrodnika, w oczach wielu kreacjonistów równa się przejściu na pozycje ewolucji teistycznej (czyli zgniłego kompromisu).

Twierdzenie o wspólnym pochodzeniu organizmów nie jest "wyspekulowane". Widzimy, że nowe osobniki powstają przez rozmnażanie się starych.
Wiemy, że cechy dziedziczne są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Wiemy, że występuje zróżnicowanie spowodowane zmiennością genetyczną powstającą w wyniku mutacji i rekombinacji genów.
Wiemy, że różne osobniki mają różną przeżywalność w różnych warunkach.
Wiemy, że dobór naturalny powoduje zmiany rozkładu cech w populacjach naturalnych i laboratoryjnych.
Mamy też zapis kopalny, który poświadcza rzeczywiste zmiany cech, zgodne z przewidywaniami teoretycznymi. Np. ludzie i szympansy nie tylko mają podobną anatomię, fizjologię i zachowania, ale i 98 procent identycznego DNA (także "śmieciowego", niekodującego, a więc nieprojektowego), ponadto zapis kopalnych hominidów ukazuje formy o coraz mniejszych mózgach i bardziej małpich twarzach w miarę cofania się w przeszłość. Owi przodkowie mieszkali na tym samym kontynencie co szympansy i żyli kilka milionów lat temu (a nie np. kilkadziesiąt czy kilkaset milionów).
Powstanie w każdej z gałęzi drzewa rodowego 1-procentowej różnicy genetycznej od wspólnego przodka człowieka i szympansa jest w pełni zgodne z tym, co wiadomo o tempie mutacji.

Natomiast twierdzenie, że np. człowiek i szympans powstali całkiem od siebie niezależnie, i to od zera, jest absolutnym niepodobieństwem w świetle danych empirycznych. (Wystarczy policzyć ulubione prawdopodobieństwa kreacjonistów: jaka jest szansa powstania genomu wielkości ludzkiego, żeby był z dokładnością do 2 procent zgodny z szympansim (który też by powstał od zera; a do tego jeszcze miliony innych genomów kopalnych i żyjących gatunków).
To jest wizja kompletnie nieprawdopodobna.
W takim razie potrzebny jest cud: inteligentny konstruktor (kto? kosmici? Czy może akurat Bóg religii wyznawanej przez danego kreacjonistę?).

Ale jaki model naukowy tego procesu ma móc sfalsyfikować, powiedzmy, japoński biolog, którego nie obchodzi biblijna Księga Rodzaju?
Czy Inteligentny Projektant stworzył zygoty człowieka i szympansa (osobno męskie i żeńskie, ze względu na chromosomy płci)?
I gdzie one się rozwijały? Czy Projektant stworzył też inkubator dla zarodków? Czy może ulepił od razu gotowe dorosłe osobniki (wraz z całą pamięcią, umiejętnościami i odruchami, które normalnie nabywa się drogą uczenia się przez wiele lat)?
Ale jeśli to możliwe, to dlaczego nie założyć, że właśnie my zostaliśmy tak przed chwilą stworzeni z całym bagażem fałszywych wspomnień (tak jak kreacjoniści młodej Ziemi uważają, że kosmos zawiera fałszywe świadectwa swego wieku, i np. światło odległych gwiazd zostało stworzone w locie)?

Jakie rygory metodologiczne nakłada ID na teorie naukowe (poza uzgadnialnością z konserwatywną teologią)? Jakie doświadczenia zamierzają zwolennicy ID prowadzić, żeby rozstrzygnąć, czy wyniki bardziej pasują do modelu ewolucyjnego czy kreacjonistycznego? Jaki jest ich program badawczy (a nie światopoglądowy)?

Kreacjoniści unikają odpowiedzi na pytania, jakie właściwie są ich konkretne mechanizmy powstawania form żywych i ich przystosowań, bo specjalizują się w negacji ewolucji (przeważnie zresztą za pomocą selektywnego i tendencyjnego cytowania ewolucjonistów, bo własny dorobek badawczy praktycznie nie istnieje). Tak naprawdę chodzi im o to, by usunąć dysonans poznawczy między wynikami badań naukowych a własnym światopoglądem religijnym.
Większość z nich nie jest nawet biologami czy geologami, lecz prawnikami (Johnson), teologami (Dembski), czy inżynierami (Morris, założyciel Instytutu Badań Kreacjonistycznych). I nie jest tak, że wychowali się jako darwiniści, a badania naukowe doprowadziły ich do zaskakującego odkrycia inteligentnego projektu. Przeciwnie, na ogół najpierw zaangażowali się w jakąś religię (Cremo i Thomson, autorzy polecanej przez PTKr "Zakazanej archeologii" są prominentnymi figurami ruchu Hare Kryszna; Wells, kolega Dembskiego i Behe z ośrodka ID, został wydelegowany na studia doktoranckie z biologii przez sektę Moona, której wcześniej został kapłanem, sam Dembski i Behe są gorliwymi tradycjonalistami chrześcijańskimi), a dopiero potem zaczęli dorabiać do tego "naukowe" uzasadnienia (jak starałem się pokazać - grubymi nićmi szyte).

Powodem jest chęć obejścia amerykańskiego ustawodawstwa, nakazującego rozdział kościoła od państwa. Żeby przemycić kreacjonizm na lekcje biologii w szkołach publicznych, kreacjoniści zaczęli się ostatnio kamuflować pod hasłami ID i IC, ostentacyjnie unikając odpowiedzi na pytania o tożsamość Projektanta, o którym chcą nauczać. Jednak Johnson wyraźnie stwierdził, że to zabieg taktyczny mający umożliwić wbicie klina w świecką naukę: wciśnięcie (z początku zakamuflowanej) teologii i Pana Boga do nauk przyrodniczych w miejsce panującego tam dotychczas naturalizmu i materializmu.
Chodzi o szerzenie wiary, a nie o dociekanie prawdy naukowej.


Pająk, którego ma na myśli pan Świderski, nazywa się topik (Argyroneta aquatica) i żyje w Polsce.
Nie wiem, o co chodzi z tym argumentem.

Wiadomo, że kształt tkanej sieci jest zmienny i zależy np. od bodźców chemicznych (ciekawe są pajęczyny tkane pod wpływem narkotyków...). A więc mutacje powodujące zmianę stężenia określonych związków chemicznych w układzie nerwowym przekładają się na budowę pajęczyny. Wiele pająków tka kokony jajowe, które przyczepia do roślin. Jeśli przodkowie topika przystosowali się do życia w wodzie, to zapewne umieszczali jaja w kokonie na roślinach wodnych (bo najbliżej).
Kokony źle zabezpieczone były zarażone na zalanie (choćby przez deszcz, czy w razie przyboru wody). To eliminowało geny pajęczyc o takich skłonnościach. A więc selekcja (przez proste czynniki fizyczne) faworyzowała budowę bezpiecznych kokonów. Prototypem zabezpieczenia mogła być zwykła pozioma sieć, jaką tka wiele pająków lądowych. Kiedy dostanie się pod nią powietrze, bąbel gazu wypycha elastyczną pajęczynę w kopułkę. Dzwon powietrzny w kształcie klosza otwartego od dołu jest tylko "dopieszczeniem" tego prostego modelu. A mutacja powodująca skłonność do budowy kokonu od razu pod wodą była faworyzowana, bo ukrycie jaj przed typowymi wrogami zwiększało przeżywalność potomstwa dziedziczącego tę skłonność.
Każdy z (niewielu niezbędnych) etapów ewolucji rozrodu topika jest w pełni funkcjonalny i łatwo pokazać korzyści z jego modyfikacji w kierunku zbliżającym go do stanu obecnego. Widać też, że jest on rozwinięciem zwyczajów lądowych krewniaków.

Czy pan Bartek uważa za bardziej prawdopodobne, że cała pajęcza anatomia i fizjologia topika, łącznie z kądziołkami przędnymi do snucia pajęczyny, powstała niezależnie względem innych pająków (i uważa to za bardziej prawdopodobne od przykładowego scenariusza naszkicowanego ad hoc powyżej)?
Ewolucjoniści pokazują modele zgodne z obserwowanym zakresem zmienności, prawami fizyki itp. Jeśli wszystko, co kreacjoniści mają do zaoferowania, to bezradne powtarzanie o niemożności naukowego wyjaśnienia danego zjawiska, to raczej nie przyciągną badaczy do swojego obozu, bo to dość jałowy program badawczy.

Oczywiście nie ma zapisu kopalnego pajęczyn topików, więc możemy tylko spekulować (i dlatego ewolucjoniści pomijają milczeniem takie tematy, gdzie trudno postawić testowalną hipotezę empiryczną. Ale mój model pokazuje, że ewolucja kokonu topika nie jest nie do pomyślenia.





autorzy:      Katarzyna Adamala       Karol Sabath