ewolucja Artykuly

   wprowadzenie
   blog
   artykuły
      Teoria
      Biogeneza
      Filozofia
      Geologia
      Paleontologia
      Antropogeneza
      Genetyka
      Faktoidy
      Archiwum KS
      Behawior
      Modelowanie
   kreacjonizm
   e-WWWolucja
   forum
   literatura
   ludzie
   słowniczek
   varia
   mapa serwisu
   English info

szukaj w serwisie




Glosa (przydługa) do Manifestu Styczniowego Tadeusza Bielickiego
rozwinięcie uwag z dyskusji na XXV WBE

Karol Sabath   
20.I.2003    
 2  


b) zbiórki charytatywne
Odnosi się tu część uwag związanych z pkt. a) - tj. poprawa samooceny darczyńcy, ale warto też zwrócić uwagę, że np. powodzeniu akcji J. Owsiaka sprzyja znakowanie ofiarodawców czerwonymi serduszkami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, dzięki czemu każdy darczyńca może publicznie zademonstrować, że jest dobrym człowiekiem. Okazją do zaprezentowania się (i zamanifestowania swojej szczodrości) są też aukcje charytatywne - często okazja zabłyśnięcia bogactwem, pokazania się w odpowiednim towarzystwie.
Koszty organizacji bankietów, kreacji i biżuterii uczestniczek itp. nierzadko przewyższają wartość netto trafiającą do potrzebujących (ofiarowane kwoty na pewno też nie grożą pogorszeniem sukcesu rozrodczego uczestników, którzy zazwyczaj "dają z tego, co im zbywa"). Zachętą do uczestnictwa w zbiórkach są też odpisy podatkowe.

c) pomoc ubogim "w naturze"
Wiele osób przeżywa dyskomfort widząc bezdomnych na ulicach i dworcach (a po trosze bojąc się, że tzw. margines społeczny jest wylęgarnią przestępczości), toteż aprobuje, a nawet czynnie wspiera próby resocjalizacji lub opieki nad potrzebującymi. Odruch pomagania potrzebującym jest dość naturalny (a w pierwotnych społecznościach zwykle dotyczył krewnych i powinowatych - podobnie jak u słoni, szympansów czy delfinów) - choć bardzo rzadko przyjmuje postać heroiczną, narażającą własne dostosowanie.

d) wolontariat
Wolontariat traktowany jest przez wielu jako etap kariery zawodowej - zebranie doświadczeń, często dodatkowych punktów do CV, poznanie ciekawych krajów, i okazja zrobienia czegoś pożytecznego (gratyfikacją jest własna satysfakcja - a dlaczego własne dobre uczynki nas cieszą, o tym niżej). Rzadko wiąże się z tym uszczerbek na fitness (wolontariat przeważnie jest ograniczony do przed- lub poreprodukcyjnego okresu życia, i wymiaru godzin nie pogarszającego szans przeżycia i rozrodu wolontariuszy).

e) schroniska dla bezdomnych zwierząt
Instytucja rakarza/hycla powstała dla usuwania zwierząt grożących roznoszeniem wścieklizny (ograniczanie ryzyka pogryzienia dzieci przez wściekłe zwierzę sprzyja maksymalizacji dostosowania danej zbiorowości). Odłowione bezpańskie psy zwykle są przetrzymywane (na koszt gminy, nie zaś altruistycznego właściciela schroniska, który miałby tym nadwerężać swoje dostosowanie) przez czas ograniczony, a jeżeli nie zgłosi się właściciel (lub nie przygarnie ich ktoś, szukający sobie nowego zwierzęcego towarzysza) są zabijane.
Innymi słowy, mamy w miastach wybór: a) mnożące się watahy bezpańskich psów, okazjonalnie zagryzające dzieci w piaskownicy i roznoszące wściekliznę; b) zabijanie wałęsających się psów natychmiast (a więc, jeśli mój pies zerwie się ze smyczy lub podkopie ogrodzenie, poniosę stratę); c) przeznaczenie groszowej kwoty z podatków municypalnych na system odławiania i czasowego przetrzymywania psów w klatkach (rozwiązanie problemu (a) bez ryzyka (b)).
Teza Manifestu byłaby mocniejsza, gdyby postawione przed wyborem, czy ostatni kawałek mięsa dać własnemu dziecku, czy bezdomnemu psu, osobniki H. sapiens nagminnie doznawały rozterek moralnych i trzeba by analizować statystycznie częstość rozstrzygnięć na korzyść MF i wbrew tej zasadzie.
Takich rozterek nie przeżywają jednak nawet nieliczni w populacji prowadzący schroniska. Zwykle psy jedzą odpadki poubojowe, ewentualnie przeterminowaną żywność - gdyby nie trafiła do schroniska, właściciel sklepu musiałby zapłacić za utylizację odpadów. Trudno to uznać za szczególnie efektowny przykład altruizmu transgatunkowego... Skądinąd znane są przypadki pomocy ludziom przez inne osobniki innych gatunków (np. delfiny czy psy). Małpy (w niewoli) mogą się też opiekować zwierzętami innych gatunków (lub lalkami przedstawiającymi inne zwierzęta). Nie byłaby to więc cecha unikatowo ludzka.

2) Działania samoniszczące:

a) samobójstwo
Samobójstwo jest zwykle uwieńczeniem długiego procesu psychicznego - wskutek depresji, nieuleczalnej śmiertelnej choroby itp. - i trudno uznać, że przyczyny samobójstwa miałyby być przystosowawcze (tak samo jak nie jest przystosowawcze zachorowanie na raka czy utrata pracy). Reakcja autodestrukcyjna występuje też u innych wyżej uorganizowanych psychicznie zwierząt (słoni, małp czy delfinów), które w warunkach silnego stresu (np. osamotnienia w niewoli) popadają w apatię i podejmują "strajk głodowy" aż do śmierci.
Skłonności samobójcze (w określonych suboptymalnych warunkach), podobnie jak większość zaburzeń psychicznych, wydają się przynajmniej częściowo uwarunkowane genetycznie (a więc nie są czymś "ponadbiologicznym"), a po części kulturowo (np. epidemia samobójstw po publikacji "Cierpień młodego Wertera"), a podatność na tego rodzaju autodestrukcyjne wzorce kulturowe znów jest zapewne uwarunkowana charakterologicznie (a zatem po części dziedzicznie).

b) asceza
Umiarkowane praktyki ascetyczne (posty, ćwiczenia relaksacyjne) nie tylko nie są autodestrukcyjne, a wręcz korzystne (asceci żyją dłużej i zdrowiej niż sybaryci). Trudno więc je rozpatrywać jako anty-MF same w sobie (celibat zaś to osobny podpunkt).
Radykalne natomiast praktyki umartwiania się "na złość własnym popędom" (niezbyt masowe w populacji) są objawem masochizmu; kilka procent populacji ma skłonności tego rodzaju - w klasyfikacji WHO i Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Health ed. IV, DSM IV) wykazują autodestrukcyjne zaburzenie osobowości; częstsza jest łagodniejsza postać, którą można nazwać autodestrukcyjnym typem osobowości. Ma on po części charakter wrodzony, ale może być wzmacniany w procesie wychowania. Podważanie poczucia własnej wartości przez otoczenie prowadzi do poczucia bezwartościowości, grzeszności i potrzeby wymierzania sobie kary. W szczególności jeśli naturalne instynkty i potrzeby zostaną przez otoczenie zaetykietowane jako złe, podatny osobnik będzie starał się je u siebie zwalczać i karać.
Oczywiście, im bardziej stara się np. odsuwać myśli o treściach nakierowanych na - powiedzmy - rozmnażanie, tym intensywniej "pokusy" będą powracać (analogicznie jak przy wykonywaniu polecenia np. "A teraz proszę przez pięć minut stanowczo nie myśleć o zielonym groszku"), co tworzy efektowne sprzężenie zwrotne (potrzebę nasilenia represji wobec własnych popędów).
Niektórzy asceci kierują się potrzebą uzyskania pełnej kontroli nad sobą (predysponuje do tego osobowość obsesyjno-kompulsywna). Inni po prostu realizują jakiś kulturowo przekazywany sprawdzony program ćwiczeń cielesnych i medytacyjnych, które w połączeniu z odpowiednią ubogobiałkową dietą sprzyjają wydzielaniu w mózgu neuromediatorów dających poczucie błogiej radości (zwłaszcza endogennych opioidów - endorfin).
Inni ludzie - bardziej autodestrukcyjnie - wprowadzają do organizmu gotowe ich analogi - narkotyki w celu osiągnięcia podobnych stanów transowych. Trudno nauczyć szczura ascezy, ale na pewno można go uzależnić od narkotyków podawanych za naciśnięciem dźwigni. Gdyby wiedział, co trzeba robić przez dłuższy czas, żeby spowodować wydzielanie podobnych substancji we własnym mózgu, też mógłby się skusić na praktyki ascetyczne...
Na razie wiadomo, że umożliwienie elektrycznego drażnienie ośrodka przyjemności może doprowadzić zwierzęta do zaniechania pobierania pożywienia aż do śmierci głodowej.






autorzy:      Katarzyna Adamala       Karol Sabath