List
otrzymany 24 czerwca 2003
Na ile poważnie koncepcja "memu" jest traktowana przez współczesnych ewolucjinistów? Czy nie jest przypadkiem tak, że jest to jedynie "ciekawostka", wykorzystywana w pisaniu
poczytnych pozycji popularnonaukowych (R. Dawkins, S. Blackmore, M. Biedrzycki) lub totalnie abstrakcyjna teoria, używana w "intelektualnych zabawach" polegających na modelowaniu "ogólnych procesów ewolucyjnych" (E. Szathmary) i wymyślaniu terminologii "parodiującej" nomenklaturę genetyczną, ewolucyjną i immunologiczną (fenotyp-"socjotyp"/"fem"/"femotyp", szczepionka-"szczepiomka", replikator-"imitator"; "memplex" itp.)? W "poważnej" literaturze ewolucjonistycznej ("Zarys mechanizmów ewolucji" H. Szarski, A. Łomnicki i in.) i podręcznikach szkolnych ("Podstawy ewolucjonizmu" pana autorstwa :-)) pojawiają się jedynie wzmianki na temat memów i to wyłącznie w kontekście "historii rozwoju myśli ewolucyjnej". Nie lepiej jest również w literaturze neurobiologicznej i antropologicznej. Pytam o to, gdyż koncepcja memu bardzo mi się spodobała i chciałbym wiedzieć, czy głębsze nią zainteresowanie nie jest przypadkiem pozbawione sensu.
Jakub Szańkowski
Nasza odpowiedź:
W moim odczuciu memetyka nie zyskała jeszcze statusu "poważnej nauki", ale myślenie kategoriami memetycznymi może się okazać bardzo płodne w analizie fenomenów kulturowych. Niezależnie od tego, na ile memy istnieją naprawdę, stanowią wygodny język opisu rozpowszechniania się i konkurencji zjawisk kulturowych (u ludzi i innych zwierząt społecznych). Można dzięki temu zyskiwać niedostępne inaczej możliwości np. modelowania matematycznego ewolucji kulturowej. Są więc tym, czym były atomy dla chemików i fizyków nawet, kiedy jeszcze traktowano je jako umowne abstrakcje, których nie da się zaobserwować i zbadać. Dlatego sądzę, że zainteresowanie memetyką nie jest pozbawione sensu, choćby dlatego, że umożliwia nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość społeczną.
Karol Sabath
Zainteresowanych tym tematem zapraszamy do działu Behawior
|