List
otrzymany 25 czerwca 2003
W którym momencie rozpoczyna się życie osobnika?
Czy z ewolucyjnego punktu widzenia, pytanie, "kiedy zaczyna się człowiek (czy dowolny osobnik jakiegoś gatunku)", ma w ogóle jakikolwiek sens? Czy termin "osobnik" nie jest przypadkiem czysto umownym, sztucznym pojęciem, mającym zastosowanie jedynie po przyjęciu pewnych arbitralnych przybliżeń? Weźmy pod uwagę takie fakty, jak "koncepcja samolubnego genu" czy "fenotypu rozszerzonego". A także: endosymbiotyczną naturę komórki eukariotycznej, organizmy kolonijne (Volvox, rurkopławy), rozmnażanie wegetatywne (fragmentacja: gąbki, grzyby, glony; rozłogi poziomek, kłącza paprotników; regeneracja roślin, szkarłupni, płazińców; pączkowanie parzydełkowców itp.), skrajny mutualizm: helotyzm porostów, rozdzielanie (poliembrionia) zarodków i ich ewentualne ponowne łączenie się, powstawanie chimer (osobnik "poliparentny" powstały w wyniku fuzji kilku różnych genetycznie zarodków), czy wreszcie technika klonowania somatycznego metodą transplantacji jąder, opracowaną przez Willmuta. Przyznam, że do tych refleksji skłoniła mnie publiczna dyskusja w kwestii aborcji, która ostatnio ponownie rozgorzała. Jednak te rozważania mają chyba nieco szersze znaczenie: bioetykę i prawo do badań i eksperymentów na ludzkich embrionach (np. tak ostatnio superważne komórki macierzyste i progenitorowe). W USA, podobno kongres zakazał jakichkolwiek zabiegów naukowych na zarodkach ludzkich. Ponoć konsekwencje tego ograniczenia są dla amerykańskiej nauki opłakane. Obrońcy życia poczętego upierają się, żeby za początek życia ludzkiego (co ma być tożsame z przyznaniem pełnej protekcji prawnej) uznać "moment zapłodnienia". Jednak doskonale wiadomo, że "zapłodnienie" jest relatywnie długim i wieloetapowym (z "etapami" płynnie w siebie przechodzącymi) procesem. Załóżmy, że w ramach jakichś badań obserwuję "przyżyciowo" pod mikroskopem proces zapłodnienia ludzkiego oocytu. Kiedy, wg obrońców życia poczętego, powinienem przerwać eksperyment, żeby "z czystym sumieniem" móc wywalić badany materiał do zlewu?
Jakub Szańkowski
Nasza odpowiedź:
To jest pytanie do "obrońców życia"...
Moje zdanie jest takie, że np. człowiek się staje stopniowo, choć można wskazać moment zapłodnienia (też zresztą rozciągły w czasie) jako chwilę, kiedy rozstrzyga się przynajmniej genetyczne wyposażenie osobnika. Etyka obrońców życia poczętego odwołuje się jednak w istocie do przekonań pozabiologicznych (o tym, że z chwilą zapłodnienia dziecko otrzymuje duszę, stając się tym samym podmiotem osobowym). Nie uwzględniają przy tym zwykle kwestii bliźniaków jednojajowych ani skali naturalnych poronień eliminujących niepełnowartościowe zarodki. Na pewno nie interesuje ich zaś kwestia tożsamości gąbek czy klonalnych mszyc. To temat dla raczej dla etyków niż dla biologów ewolucyjnych (choć warto wskazywać informacje przyrodnicze mające znaczenie dla ocen moralnych i demaskować czarno-białe uproszczenia).
Karol Sabath
|