pl.sci.biologia
Pierwszy, kreacjonistyczny, post wywołał ciekawy dialog o tym, skąd się biorą kreacjoniści...
-
10 maja 2003 02:26 A.I.
Minutą ciszy uczcijmy LUCA (Last Universal Common Ancestor),
ostatniego wspólnego przodka wszystkich form żywych, złożonego
niedawno na ołtarzu teorii ewolucji. Australijski biolog molekularny
prezentuje nowe fakty podcinające ewolucyjne filogenetyczne drzewo
rodowe. Strumień nowych danych z terenu biologii molekularnej okazał
się być dla koncepcji wspólnego pochodzenia koniem trojańskim,
ponieważ porównania sekwencji między homologicznymi genami wskazują na
nieoczekiwanych krewnych i nieoczekiwane linie ewolucyjne. Pod
ciśnieniem faktów niektórzy ewolucjoniści skłonni są w ogóle
zrezygnować z uświęconej koncepcji wspólnego pochodzenia od ostatniego
wspólnego przodka wszystkich organizmów. W rezultacie to, co kiedyś
było prostym drzewem o jednym pniu zakorzenionym w hipotetycznej
prokariotycznej komórce stało się teraz poplątanym krzewem:
"Porównania danych na temat sekwencji DNA otrzymanych w najnowszych
badaniach genomów, (...) ujawniają niezgodność z pojedynczym
ewolucyjnym drzewem życia, jakie proponował Darwin. W rezultacie
polifiletyzm, w pewnym sensie przeciwieństwo ewolucji lub pochodzenia
od wspólnego przodka, został przyjęty w postaci transferu
horyzontalnego oraz zespołu komórek wyjściowych". Zdaniem Autora, nowe
dane, zamiast do koncepcji ewolucyjnego drzewa, znacznie lepiej pasują
do "kreacjonistycznego sadu" - modelu pochodzenia i różnicowani się
całego życia przewidywanego przez naukowy kreacjonizm od samego
początku.
Pierre Jerlstrom, "Czy ewolucyjne drzewo przekształca się w
kreacjonistyczny sad?"
http://www.creationism.org.pl/artykuly/PJerlstrom.php
-
10 maja 2003 08:51 Jacek Maciejewski
A.I. naskrobał:
> Minutą ciszy uczcijmy LUCA (Last Universal Common Ancestor),
> ostatniego wspólnego przodka
Wobec uporczywości utrzymywania się w populacji allelu
kreacjonistycznego, ja mam pytanie. Jaka może być jego wartość
przystosowawcza?
--
Jacek
-
10 maja 2003 11:27 Katarzyna Adamala
Użytkownik "Jacek Maciejewski"
napisał
> Wobec uporczywości utrzymywania się w populacji allelu
> kreacjonistycznego, ja mam pytanie. Jaka może być jego
> wartość przystosowawcza?
Wiesz, niedawno wlasnie ktos mi zadal podobne pytanie...
Widac, jak ludzi drecza pozornie bezsensowne dzialania
przyrody. ;-))
Po pierwsze: chodzi Ci zapewne o mem, a nie o gen (allel)
kreacjonizmu.
Kreacjonizm, jako pochodna religijnego fanatyzmu, jest
cecha psychiczna, determinowana odpowiednim memem
(lub zespolem memow).
Oczywiscie, aby zostac kreacjonista potrzeba pewnych
cech genetycznych; z moich obserwacji wynika, ze latwiej
przyjmuja ten mem ludzie lekko paranoiczni, ze sklonnoscia
do poszukiwania na skroty najprostrzych rozwiazan
(niezwykle rzadko trafia sie kreacjonista naprawde inteligentny
i obdarzony umyslem analitycznym).
Jednak to nie cechy genetyczne, a sprytnie wszczepione im
memy czynia ich kreacjonistami. ;-)
Moim zdaniem wyjasnienie tego, dlaczego ten mem jeszcze
nie zaniknal, jest dosc proste.
Mem kreacjonizmu bezposrednio wynika z wiary w Stworce
- a wiec jednego z najwczesniejszych ludzkich wierzen.
Mem ten byl wrecz cywilizacjotworczy: najstarsze cywilizacje
trwaly dzieki wiedzy i zdolnosciom kaplanow, struktura
spoleczna trzymala sie dzieki tradycjom i obyczajom na bazie
religijnej.
I - zauwaz - wszyscy wtedy byli kreacjonistami (bo nie mozna
bylo inaczej, teorii eowlucji jeszcze nie bylo).
Tak wiec przez setki tysiecy lat ewolucji naszego gatunku
mem kreacjonizmu mial szanse doskonale sie utrwalic i
zakorzenic w populacji.
Od chwili opublikowanie teorii ewolucji zmienila sie dostepna
podstawa swiatopogladu; nie trzeba juz bylo slepo wierzyc w
zadna prawde objawiona, bez zadnych dowodw naukowych.
Mnogosc i niepodwazalnosc dowodow potwierdzajacych
teorie ewolucji sprawila, ze wszyscy ludzie, ktorzy mieli
zdolnosc analizowania tych faktow i odpowiedni poziom
inteligencji zeby te fakty zrozumiec, uznala teorie ewolucji.
Powstal nowy mem - wyjasnienie swiata w kategoriach prawdy
naukowej, a nie prawdy objawionej.
Nowy mem ma ta przewage nad starym, kreacjonistyczno -
religijnym, ze nie wymaga brania niczego na slepa wiare,
tylko umowliwia wziecie do reki materialnych dowodow
prawdziwosci tego pogladu. Dlatego wlasnie mem ewolucyjny
tak szybko stal sie dominujacy w naukach biologicznych.
Kreacjonisci to po prostu ludzie, do ktorych nie dociera, ze
w naukach przyrodniczych sie troche zmienilo w ciagu ostatnich
dwustu lat.
Albo nie maja zdolnosci odpowiednich dla zrozumienia teorii
ewolucji, albo po prostu sa tak zaslepieni, ze nawet nie
probuja.
Poniewaz mem kreacjonistyczny bezposrednio laczy sie z
memem fanatycznej religijnosci (nie przyjmowanie rozsadnych
argumentow, agresywna propaganda...), dlatego nie jest tak
prosto go zastapic memem ewolucjonizmu.
Ja tak sobie optymistycznie mysle, ze w koncu ten mem
zaniknie, tak jak wszystkie inne fundamentalizmy.
Ale jak bedzie naprawde, to nikt do konca nie wie. ;-))
Pozdrawiam cieplo
Katarzyna
Polski Serwis Ewolucyjny
www.ewolucja.org
-
10 maja 2003 11:55 Jacek Maciejewski
Katarzyna Adamala naskrobał:
> Po pierwsze: chodzi Ci zapewne o mem, a nie o gen (allel)
> kreacjonizmu
Hmmm, zapytałem żartem, ale skoro już dostałem poważną odpowiedź, to
zripostuję. Chodzi mi właśnie o to, czy przypadkiem, na skutek
wielotysiącletniej praktyki, rzecz nie utrwaliła się genetycznie.
Czasu było IMO dosyć. Historycznie jakoś brak jest społeczeństw
stojących na gruncie empiryzmu a i dziś panuje osobliwe
rozszczepienie - praktykuje sie powszechnie stosowanie techniki
trwając jednocześnie przy objaśnianiu świata boską interwencją. Nie
sposób nie popadając w sprzeczność światopoglądową używać prądu, TV
czy kompa pozostając kreacjonistą ponieważ są to wytwory tej samej
myśli która stworzyła TE.
Jedyne co mi przychodzi do głowy to siła tradycji, dzięki której
trwało społeczeństwo. Być może, wiara w bogów jest po prostu częścią
utrwalonej genetycznie skłonności do polegania na opartych na
tradycji naukach rodziców. Ponieważ z kolei potomek po dorośnięciu
powinien zacząć nabierać własnych doświadczeń, co jest korzystne
ewolucyjnie, więc kreacjonista jawi mi się jako osobnik który po
prostu nie dorósł :)
A co do memeów, to nie jestem zbyt przekonany o sensowności
powołania tego bytu. Ciach go brzytwą.
--
Jacek
-
10 maja 2003 12:26 Katarzyna Adamala
Użytkownik "Jacek Maciejewski"
napisał
> Hmmm, zapytałem żartem, ale skoro już dostałem poważną
> odpowiedź, to zripostuję.
Ja myslalam, ze na serio. Podobne pytanie dostalam kilka
dni temu calkiem powaznie, wiec i Ciebie podejrzewalam. ;-))
> Chodzi mi właśnie o to, czy przypadkiem, na skutek
> wielotysiącletniej praktyki, rzecz nie utrwaliła się
> genetycznie.
> Czasu było IMO dosyć.
nieeee! Chyba, ze jestes lamarkista...
To, co piszesz, sugeruje zalozenie dziedziczenia cech
nabytych.
A to, jak wiejmy od czasow Darwina i Mendla, jest niemozliwe.
Nie mozna utrwalic genetycznie zadnego swiatopogladu.
Jak juz pisalam, genetyczne moga byc predyspozycje,
pewne cechy charakteru ulatiwajace przyjecie takiego
kreacjonistycznego, nienaukowego obrazu swiata; ale nie
sam ten obraz.
Dzieci kreacjonistow nie rodza sie od razu kreacjonistami.
Dopiero wychowanie, odpowiednia porcja propagandy
polaczona z nieznajomoscia faktow naukowych pozwala
uksztaltowac dobrego kreacjoniste.
Przypominam, ze kreacjonizm jest integrana czescia
wiary w Stworce - a przeciez nie twierdzisz chyba, ze
jakakolwiek religia jest utrwalona genetycznie w populacji
jej wyznawcow.
> Historycznie jakoś brak jest społeczeństw
> stojących na gruncie empiryzmu
Brak, bo nie bylo nigdy takiego gruntu.
Zanim Darwin skonstruowal swoja teorie, po prostu nie
mozna bylo byc empirysta - ateista! Bo jak by wtedy
wytlumaczyc powstanie zycia i taka zadziwiajaca jego
roznorodnosc??
Teoria eowlucji istnieje za krotko, zeby byc podstawa
jakiegokolwiek dluzej istniejacego spoleczenstwa,
ale zauwaz, ze szybko zdobywa taki status.
Juz dzis jest podstawa spolecznosci naukowych, na jej
gruncie wyjasniane sa wszystkie zjawiska biologiczne...
Mysle, ze z czasem, keidy wygina ostatni kreacjonisci... ;-),
uda sie stworzyc spoleczenstwo racjonalne.
Chyba, ze nie damy sobie szansy i wczesniej sami sie
wykonczymy, w imie jakiejs walki ideologicznej...
> a i dziś panuje osobliwe
> rozszczepienie - praktykuje sie powszechnie stosowanie
> techniki trwając jednocześnie przy objaśnianiu świata boską
> interwencją. Nie
> sposób nie popadając w sprzeczność światopoglądową używać
> prądu, TV czy kompa pozostając kreacjonistą ponieważ
> są to wytwory tej samej myśli która stworzyła TE.
a, widzisz! Sformulowales wlasnie jeden z najciekawszych
paradoksow dla wszystkich zaangazowanych w spor z
kreacjonistami.
To jest jedne z dowodow irracjonalnosci ich swiatopogladu.
Dla nich samych to zadna sprzecznosc: po prostu do pewnego
momentu rozumuja prawidlowo, logicznie, a potem nagle
pojawiaja sie klapki na oczach i po problemie.
> Jedyne co mi przychodzi do głowy to siła tradycji, dzięki
> której trwało społeczeństwo. Być może, wiara w bogów jest
> po prostu częścią utrwalonej genetycznie skłonności do
> polegania na opartych na tradycji naukach rodziców.
Tak. Potrzeba wiary w to, ze czuwa nade mna Ktos, troszczy
sie o mnie i zaopiekuje sie mna po smierci, jest gleboko
zakorzeniona w naszje podswaidomosci; prawdopodobnie
to wlasnie wyraz ogolnozwierzecej instynktownej potrzeby
bezpieczenstwa.
Ale o ile sama ta potrzeba jest instynktowna - a wiec
uwarunkowana genetycznie, to religia jako sposob jej
zaspokojenie jest wynalazkiem czysto ludzkim, psychiczno -
cywilizacyjnym, i nie jest utrwalona w genach.
Mozna bylo zaspokajac ten instynkt teligia (a wiec i
kreacjonizmem) kiedy nie bylo zadnych dowodow na to,
ze ten poglad jest falszywy. Po prostu byl to idealny srodek
kiedy nauka stala na zbyt niskim poziomie zeby wyjasnic
"jak to bylo naprawde".
A wlasnie jedna z najwiekszych zdobyczy naszje cywilizacji
jest mozliwosc zaprzestania opierania swojego swiatopogladu
na wierze w cos niematerialnego i dostarczenie popratego
faktami scenariusza rozwoju zycia.
I to wcale nie stoi w sprzecznosci z naszymi uwarunkowaniami
genetycznymi!
> Ponieważ z kolei potomek po dorośnięciu
> powinien zacząć nabierać własnych doświadczeń, co jest
> korzystne ewolucyjnie, więc kreacjonista jawi mi się jako
> osobnik który po prostu nie dorósł :)
Dokladnie tak.
Nie dorosl do wykorzystania najnowszych zdobyczy
cywilizacyjnych i pozostaje wierny zasadom i swiatopogladowi,
ktory byl dobry w czasach, kiedy nauka stala na duzo
nizszym poziomie.
> A co do memeów, to nie jestem zbyt przekonany o
> sensowności powołania tego bytu. Ciach go brzytwą.
Memo w ogole, czy tego kreacjonistycznego?
Ciachasz cala memetyke czy tylko cos w moim wyjasnieniu?
pozdrawiam cieplo
Katarzyna
Polski Serwis Ewolucyjny
www.ewolucja.org
-
10 maja 2003 12:59 Jacek Maciejewski
Katarzyna Adamala naskrobał:
> a przeciez nie twierdzisz chyba, ze
> jakakolwiek religia jest utrwalona genetycznie w populacji
> jej wyznawcow.
>
Uchowaj boże, nie jestem lamarckistą ;) Ale też nie postuluję wprost
że dziedziczymy skłonność do religii. Ale już nie do religijności.
Zauważ - kreacjonizm to rozwinięcie religii, religia jest częścią
tradycji, tradycja to nic innego jak przekazywanie nauk przez
rodziców dzieciom a to nie bedzie skuteczne jeśli dzieci nie będą
miały genetycznej predyspozycji do przyswojenia tych nauk. W tym
właśnie sensie doszukuję się dziedziczności.
A co do czasu - zauważ że jedynym dymem który nam przyjemnie pachnie
(oczywiście w rozsądnym stężeniu) jest dym z drewna. Nie plastyk, nie
nafta, nie węgiel wreszcie. Zapewne mamy to już w genach. A z
przekazywaniem wiedzy między pokoleniami żyjemy równie długo jak z
ogniem z drewna (powiedzmy 100 tys lat), a może dłużej.
--
Jacek
-
10 maja 2003 18:49 Katarzyna Adamala
Użytkownik "Jacek Maciejewski"
napisał
>
> Zauważ - kreacjonizm to rozwinięcie religii, religia jest
> częścią tradycji, tradycja to nic innego jak przekazywanie
> nauk przez rodziców dzieciom a to nie bedzie skuteczne
> jeśli dzieci nie będą miały genetycznej predyspozycji do
> przyswojenia tych nauk. W tym
> właśnie sensie doszukuję się dziedziczności.
No, tak. W tym sensie rozumiem.
Ale i tak to chyba nie moze byc odpowiedzia; bo rownie
dobrze mozna dziecko zapoznac z faktami naukowymi
i wychowac je na darwiniste - co sie robi w wiekszosci
dzisiejszych szkol.
Dziecko ma predyspozycje genetyczne do uczenia sie
tego, co mu wpajaja starsi - ale nie wie instynktownie,
co jest tradycja wlasciwa dla jego populacji.
Male afganskie dziewczynki ucza sie koniecznosci
zaslaniania twarzy i podporzadkowanie mezczyzna rownie
naturalnie, jak ja nauczylam sie samodzielnosci i poczucia,
ze nie musze byc podporzadkowana nikomu.
Predyspozucje genetyczne sa do samej nauki - a nie jej tresci.
W tym sensie nie mozna chyba powiedziec, ze kreacjonizm jest
jakos bardziej genetycznie utrwalony niz ewolucjonizm, czy
jakikolwiek inny swiatopoglad.
pozdrawiam cieplo
Katarzyna
Polski Serwis Ewolucyjny
www.ewolucja.org
-
10 maja 2003 13:12 Jacek Maciejewski
Katarzyna Adamala naskrobał:
> Memo w ogole, czy tego kreacjonistycznego?
> Ciachasz cala memetyke czy tylko cos w moim wyjasnieniu?
Ciacham całą memetykę :) Jakoś mi się wydaje że jej dziedzina da się
równie skutecznie wyrazić w tradycyjny sposób. W końcu zanim kto?
wymy?lił mem jako? się porozumiewali?my a jego powołanie nic/niewiele
ułatwiło ani też nie otworzyło jakiej? nowej przestrzeni do
wnioskowania.
No, powiedzmy, na razie jestem ostrożny. Stoję z boku i patrzę co z
tego wyniknie.
--
Jacek
|